Tenzin Wangyal Rinpocze "Bardo, śmierć i umieranie"

Tłumaczenie: Ewa Szymczak

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem tutaj przyjechać, odwiedzić to miasto i tą wspaniałą bibliotekę. Opowiem wam nieco o Tybecie, a także postaram się przybliżyć temat, który został wcześniej zapowiedziany. Tak jak wiecie, moi rodzice pochodzą z Tybetu. W 1959 r. Oboje wyjechali do Indii, to też ja sam urodziłem się w rodzinie uchodźców. Dotąd około 100 000 ludzi opuściło Tybet i osiedliło w Indiach, gdzie w dosyć trudnych okolicznościach, udaje się im pielęgnować swoją własną kulturę i kształcić nowe pokolenia. Nie będę mówił zbyt wiele na temat politycznej sytuacji Tybetu, ponieważ przypuszczam, że ludzie tutaj są dość dobrze zorientowani jak to wygląda. Tybetańczycy musieli przejść przez wielkie cierpienia próbując zachować swoją kulturę oraz tradycję religijną. Tysiące klasztorów zostało zniszczonych, a mistrzowie i nauczyciele wymordowani. Jedną z najtrudniejszych dla ludzi rzeczy, jest niemożność kultywowania tego w co wierzą. Dzięki wysiłkom J.Ś. Dalaj Lamy XIV udaje się zachowywać tradycję i dalej ją kontynuować. Ja pochodzę z tego pokolenia, które otrzymało swoje wykształcenie już w Indiach, a nie w Tybecie. Czasem jednak mówię, że to co wydarzyło się w Tybecie jest złą karmą Tybetańczyków, ale dobrą karmą ludzi zachodu. Gdyby nie nastąpiła inwazja chińska, prawdopodobnie nigdy nie moglibyśmy się tutaj spotkać i teraz nie mógłbym przekazać wam naszej wiedzy. Dzisiaj będziemy mówili o bardo. Obok innych pozycji na ten temat, prawdopodobnie najbardziej na zachodzie znaną jest: "Tybetańska Księga Umarłych". Dlaczego ta książka stała się popularna ? Ponieważ temat jest interesujący; ludzie chcą się dowiedzieć jakiego rodzaju doświadczenia mają miejsce podczas śmierci. Tam gdzie dorastałem, nawet bardzo młodzi ludzie, w naturalny sposób byli świadkami śmierci swoich bliskich. To też wychowałem się blisko śmierci, widziałem jak ludzie umierają w swoich własnych domach. W dalszej części spotkania zapoznamy się z tekstem modlitwy, która tradycyjnie jest recytowana w chwili umierania bliskich.

W naszej tradycji jest niezwykle ważne to w jaki sposób można pomóc człowiekowi w chwili śmierci albo w jaki sposób można pomóc sobie i tym którzy pozostali, jeśli pozostały jakiekolwiek negatywne konsekwencje (w formie np. pewnego rodzaju energii, która może mieć szkodliwy wpływ na tych którzy pozostali). W jaki sposób pracować z taką sytuacją. Co się dzieje z osobą, która umiera i przez jakiego rodzaju stany pośrednie (bardo states) musi przebyć po śmierci. W naszej tradycji jest bardzo obszerna wiedza na ten temat. Podam pewien praktyczny przykład i chciałbym abyśmy wspólnie poddali go naszej refleksji. Jednak na wstępie powinniśmy powiedzieć o nietrwałości. Na wschodzie kiedy ludzie rozpoczynają swoją praktykę, pierwszą rzeczą jakiej się uczą, jest nietrwałość. To oznacza, że pewnego dnia wszyscy umrzemy. Wszystko nieustannie się zmienia. Nic nie pozostaje takie samo nawet przez jedną sekundę. Jedyną rzeczą, która faktycznie nie ulega żadnej zmianie, jest to, że my i nasz świat wciąż się zmieniamy. Zatem patrzymy na siebie; to rodzaj takiej mentalnej praktyki; i wyobrażamy sobie, że pozostał nam tylko jeden rok życia; czy mając taką świadomość coś byśmy zmienili; czy żylibyśmy inaczej ? Jednak nie pytajmy swojego umysłu, zapytajmy swoje serce, oto jakie są nasze odczucia ? Możemy powiedzieć, że nas to nie dotyczy, że będziemy żyli dłużej niż ten jeden rok.

Wszyscy mają plan by żyć długo, nawet niektórzy starzy ludzie, jeśli ich zapytamy, opowiedzą nam o swoich planach na następne sto lat. Nie pytamy ich jednak jak długo zamierzają żyć, ponieważ mogłoby to być dla nich przygnębiające. Mają natomiast rozległe plany na przyszłość. Dlatego poważnie się nad tym zastanówmy, w głębi swojego serca. Poczujcie to, co byście zmienili w swoim życiu. W jaki sposób byście żyli. Rzeczywiście niesamowite jest poznanie pewnych ludzi, którym lekarze powiedzieli, że zapadli na śmiertelną chorobę taką jak rak, i że pozostał im jedynie jeden rok życia. Jest niebywale interesujące przyglądanie się temu w jaki sposób odnoszą się do życia, ponieważ nie patrzą na nie w taki sposób jak inni. Inni martwią się zbyt bardzo o swoją przyszłość, natomiast ci chorzy ludzie nie martwią się o nią, ponieważ wiedzą, że jej nie mają. Dlatego starają się być tak radośni i kochający jak jest to tylko możliwe. Czy ktoś tutaj chciałby powiedzieć jakie są jego odczucia, przy założeniu, że będzie żył tylko jeden rok. Zastanówmy się przez chwilę, jednak nie pytajmy umysłu, zapytajmy swoje serce.

Z sali:
- Trudno to sobie wyobrazić. Żyjąc w chwili obecnej, trudno sobie wyobrazić, że skończy się ona za rok. Ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. Musiałabym dłużej się nad tym zastanowić.

Rinpocze:
-Rozumiem.

Z sali :
- Rozmawiałam z pewną lekarką, która miała dziewiętnastoletniego pacjenta, chorego na raka, i zdawała sobie sprawę z tego, że jako lekarka nie jest w stanie mu pomóc. Postanowiła jednak zapytać matkę chłopca, jakie jest marzenie jej syna, ponieważ zapragnęła je spełnić. Chłopiec wyznał, że chciałby pojechać do ciepłych krajów. Lekarka zebrała potrzebne środki tak aby chłopak wraz z matką mogli pojechać do ciepłych krajów.

- Wiem co chciałbym zmienić, ale pewnie tego nie zmienię, ponieważ jutro zapomnę o tym, że mam umrzeć. Wyprę to z umysłu.

Rinpocze:
- Pytam was o to, ponieważ chciałbym ażebyście przez chwilę zastanowili się nad tym. Nie zadaje tego pytania jedynie raz. Stawiam je wiele razy.

Kiedy jestem bardzo zajęty, kiedy zanadto się martwię, wówczas stawiam je także sobie. Ludzie często mówią: "Chciałabym być miła dla swojego męża, żony, dzieci, itd.", chcą robić coś pozytywnego. To prawda, że oni pragną być razem szczęśliwi, tym nie mniej wciąż ze sobą walczą, a to nie jest najlepszy sposób na wykorzystanie tego krótkiego czasu jaki im jeszcze pozostał. Niektórzy ludzie wciąż są zajęci zarabianiem pieniędzy, co także nie jest najlepszym sposobem na wykorzystanie tego krótkiego czasu. Mówimy tutaj o traceniu kontaktu z sobą samym, o byciu w nieustannym stresie, bez posiadania związku współczucia i miłości z innymi ludźmi.

Takie pytanie jest ciekawe, ponieważ różni ludzie różnie odpowiadają. Każdy odpowiada inaczej, ponieważ każdy odpowiada z innego miejsca. Ktoś nie posiadający duchowej świadomości, odpowie, że w ostatnim roku chciałby jeszcze móc się zabawić, pojechać na wakacje np. na wyspy Bahama. Kiedy zadamy to pytanie komuś, kto prowadzi duchowe życie, prawdopodobnie odpowie nam, że ostatni rok swojego życia przeznaczy i owszem na zabawę, ale także na swój osobisty rozwój, na medytację i praktykę. Jednak bez względu na to komu zadamy to pytanie każdemu mięknie serce, ponieważ myśli wówczas i po cóż ja walczę, chcę być spokojny i kochający, chcę być szczęśliwy. Bycie szczęśliwym oznacza różne rzeczy dla różnych ludzi. To, co czyni nas szczęśliwymi różni się. W Tybecie ludzie, którzy praktykują nietrwałość, zastanawiają się nad problemem śmierci, odwiedzają cmentarze by tam medytować, zastanawiają się ilu ludzi jak dotąd umarło. Np. popatrzmy na te budynki, wczoraj spacerowałem po tym mieście i ktoś mi powiedział, że był czas kiedy to miasto należało do Niemiec. Popatrzyłem na te budynki i pomyślałem, że to niezwykle interesujące, jak wiele historii jest w tych murach, ilu ludzi tutaj żyło i umarło, ile miało miejsca różnych wydarzeń i sytuacji. Wciąż przychodzili i odchodzili ludzie, ciągła zmiana, zmiana, zmiana...

Dzisiaj my jesteśmy tutaj. Ja mówię, wy słuchacie, wspólnie dzielimy doświadczenie mówienia i słuchania. Za sto lat nikogo z nas już tutaj nie będzie, przejdziemy do historii. Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Jeżeli potrafimy to sobie głęboko uświadomić wówczas ta obecna chwila może uczynić nas niezwykle szczęśliwymi. Jest więcej powodów do bycia szczęśliwym, niż smutnym. Jest więcej powodów żeby się śmiać, nie płakać. Jednak ważne by sobie to uświadomić. W Tybecie zastanawiamy się nad tym i myślimy, że to obecne życie jest pewnym przygotowaniem na śmierć. Ci, którzy czytali moją książkę być może pamiętają rozdział: "Wizja, działanie, sen i śmierć". Esencjonalnie mówiąc, to oznacza, że w naszym życiu zachowujemy świadomość i rozwijamy naszą praktykę, praktykę bycia świadomym, praktykę współczucia i miłości. Kiedy nasz świadomy umysł rozwija takie praktyki jak świadomość i miłość, wówczas nawet w trudnych życiowych sytuacjach nasza praktyka może wciąż tam być.

Jak myślicie co się wydarza podczas śmierci. Czego doświadczamy?

Głos z sali:
- Nagle gaśnie światło, nastaje ciemność, i znowu się zapala światło.
- Nic się nie dzieje
- To zależy z jakiego pułapu startujemy do śmierci.

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- O.K. Pozwólcie mi teraz powiedzieć jak to wygląda z tybetańskiego punktu widzenia.

To ciało jest wsparciem dla umysłu, a jego właściwością jest ciągła zmiana. De facto jedyną niezmienną rzeczą jest to, że my i nasz świat podlegamy permanentnej zmianie. Popatrzmy na siebie. Byłem dzieckiem, teraz jestem dorosłym człowiekiem. Kiedy wyobrazimy sobie, że pozostał nam tylko jeden rok życia, jakie wówczas są nasze odczucia ? Możemy powiedzieć: "to mnie nie dotyczy", "Będę żył dłużej niż jeden rok". Każdy z nas ma plan by żyć długo. Jeżeli zapytamy starszych ludzi, jak długo zamierzają żyć, być może opowiedzą nam o swoich planach na następne sto lat. Jednak zwykle nikt ich o to nie pyta, ponieważ mogli by popaść w depresję. Jeśli zapytamy ich o przyszłość, mają szerokie plany. Dlatego teraz mamy szansę by poważnie zastanowić się nad tym, że gdybym miał tylko ten jeden rok życia przed sobą, to czy z taką świadomością żył bym inaczej? Czy coś bym zmienił w swoim życiu?
Znamy takie osoby, którym lekarze powiedzieli, że zapadli na jakąś ciężką chorobę, że mają raka i nie pozostało im wiele czasu. Widzimy różnice z jaką traktują oni życie i co ono dla nich oznacza. Oni nie myślą tak jak inni ludzie. Każda chwila ich życia znaczy coś innego, niż dla tych, którzy nie stoją przed takim problemem. Są też tacy, którzy wciąż zamartwiają się o swoją przyszłość. Natomiast ci chorzy ludzie nie martwią się o przyszłość, ponieważ wiedzą że jej nie mają. Dlatego próbują najbardziej jak jest to tylko możliwe, cieszyć się chwilą obecną tego krótkiego życia jakie im jeszcze pozostało.

Zastanówmy się jakie są nasze odczucia, przy założeniu, że będziemy żyli tylko ten jeden rok. Tylko jeden rok życia. Nie pytajmy z umysłu. Zadajmy to pytanie z serca. Poważnie. Chodzi o nasze odczucia, co naprawdę byśmy zmienili. Zastanówmy się przez chwilę. Na przykład ten budynek. Jak wiele historii posiada to miejsce. Ilu ludzi tu przychodziło, których teraz już nie ma. Widzimy dookoła jak wszystko się zmienia. Dzisiaj jesteśmy tutaj razem, jutro będziemy w innym miejscu.
Mówimy "jestem chory" utożsamiając się z tym ciałem. Jeżeli patrzymy w lustro i dostrzegamy oznaki starości nie podoba nam się to zbytnio. Czyż nie mówimy wtedy: "Ja się starzeję"?

Czy możemy oddzielić nasze ciało od nas samych? W istocie kiedy widzimy naszą starzejącą się twarz, powinniśmy wówczas praktykować miłość i współczucie. Kiedy nasz świadomy umysł rozwija takie praktyki, wtedy łatwiej jest integrować je z naszym życiem codziennym, w momencie zaistnienia trudnych sytuacji nasza praktyka wciąż może tam być. Oczywiście jest bardzo łatwo praktykować w spokojnym i wygodnym miejscu, takim jak świątynia lub medytacyjny pokój. Praktykujemy miłość i współczucie w naszym kościele i pewnego dnia spotykamy kogoś, kto stwarza nam wiele problemów, wyzwalając nasz gniew. Czy wówczas nasza miłość i współczucie wciąż tam są? Łatwo praktykować miłość w pięknej świątyni. Trudno praktykować miłość w momencie rozstania, kiedy ludzie się rozwodzą, albo w pracy z trudnym przełożonym, w konfliktowej sytuacji z innymi ludźmi. Dlatego kiedy nasz świadomy umysł rozwija takie praktyki, w momencie zaistnienia trudnych sytuacji, nasza praktyka może wciąż nam towarzyszyć. Jeśli tak jest, to bardzo dobry znak.

Wizja to nasze codzienne doświadczenia, to co odbieramy naszymi zmysłami, działanie jest naszą reakcją na nie. Wizja i reakcja manifestują się w naszych snach, możemy je tam zobaczyć. Kiedy śnimy współczucie, kiedy śnimy miłość lub pomaganie komuś, taki sen jest dobrym znakiem. Zatem jeśli prawdą jest, że sen odzwierciedla nasze doświadczenia, to znaczy, że w momencie śmierci również zamanifestują się właściwości naszego własnego umysłu. Jeśli nasze sny są pozytywne, w momencie śmierci nasz duch będzie spokojny i zrównoważony. Sen jest swojego rodzaju praktycznym testem, który demonstruje potencjał naszego doświadczenia w momencie śmierci.

Działania odzwierciedlają się w naszych snach. Nasze sny pokazują nam doświadczenie śmierci. Co jest teraz? Popatrzmy na siebie. Jest w nas takie miejsce gdzie czujemy "to jestem ja". Miejsce gdzie czujemy się mocni, ugruntowani, zdrowi i szczęśliwi, skąd wszystkim operujemy, skąd możemy odnieść się do wszystkiego, i nagle pojawia się myśl. Skąd przychodzi ta myśl? Myśl przychodzi właśnie z tego miejsca. Nie podjąłem decyzji pomyślenia tej myśli, jednak ona pojawiła się pomimo to. Nagle poczułem się szczęśliwy, nagle chcę komuś pomóc. Nagle ktoś mnie atakuje, jednak ja czuję się stabilny i ugruntowany. Ta stabilność i ugruntowanie są właściwościami Podstawy. Mógłbym opowiadać o tej Podstawie przez dziesięć dni, tutaj jednak skrócimy ten wykład. Każdy z nas posiada to miejsce. Niektórzy ludzie urzeczywistniają jego właściwości, inni mają niewielki z nim związek. Możemy je nazwać Podstawą, możemy je nazwać esencją człowieczeństwa, możemy je nazwać duszą. Czy mamy związek z naszą duszą?

W jakiś sposób wszystko to się łączy, Jeśli znamy to miejsce, wówczas w naszym działaniu przejawia się więcej świadomości. Cokolwiek myślimy, pojawia się więcej przejrzystości, a także celowość i znaczenie. W innym razie, myśl pozostaje dzika i nieokiełznana (creazy thoughts). Podobnie odnośnie mowy, mówimy coś, co nie ma znaczenia, mocy i pożytku. Jeśli to prawda, wówczas we śnie znajduje to swoje odbicie. Zastanówmy się, jeżeli nasze sny są pozytywne, to znaczy, że żyjemy zdrowym życiem. Jeśli myślisz, że jesteś dobrym praktykującym lecz we śnie ciągle przeżywasz koszmary, wówczas coś tu nie jest w porządku. Dlatego sen sprawdza nasze doświadczenie po śmierci, jest swojego rodzaju przeżyciem podobnego procesu, jaki zachodzi w momencie śmierci. Co się wydarza w chwili śmierci ? Co się dzieje kiedy zasypiasz ?
To samo doświadczenie. Zatem jak myślicie co się wydarza kiedy umieramy ?

Cokolwiek spontanicznie pojawia się jako refleksja, powiedzcie to. Nie musicie zbyt długo się nad tym zastanawiać. Jaka jest pierwsza myśl, która się pojawia, cokolwiek teraz myślisz powiedz: "Myślę że, kiedy umieramy to..."

Z sali:
- Idziemy w kierunku światła i miłości
- Doświadczamy ludzkiego strachu
- Dusza opuszcza ciało, tylko we śnie ta dusza powraca, po śmierci opuszcza je na zawsze.

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- O.K.
Jednak prawdą jest, że najczęściej nie czujemy tego w taki sposób. Nasze ciało jest tak wielką częścią nas samych, iż wyobrażamy sobie, że będziemy tutaj permanentnie obecni. Nie myślimy, że jesteśmy tutaj jedynie gośćmi. Dlatego przeżywamy tyle cierpienia, kiedy zbliża się czas śmierci. Myślimy wówczas: "Umieram", co oznacza dla nas: "Jestem skończony. To koniec, tracę. Tracę wszystkich, których znam". Wszystkie związki, które wykreowałem poprzez to wyobrażenie siebie, to wszystko dobiega końca, dlatego cierpimy. To jest jedno z przygotowań, poprzez taki proces musimy przejść. Ostatnim momentem podczas umierania naszego ciała jest "rozpuszczanie" elementów.

Nazywamy to "rozpuszczaniem organu i przejściem energii". Co to oznacza ? Oznacza to, że nasze ciało ulega rozpuszczeniu, że wszystkie organy po kolei ulegają rozpuszczeniu (nerki, wątroba i pozostałe ważne organy rozpuszczają się, a ich energia transferuje "przechodzi"). Kiedy mówimy o Pięciu Podstawowych Elementach: ziemia, woda, ogień, powietrze i przestrzeń, to w odniesieniu do wewnętrznej relacji, nasze ciało reprezentuje ziemię, nasza krew to woda, ciepło ciała to ogień, nasz oddech jest związany z powietrzem, natomiast świadomość jest przestrzenią. Tych Pięć Elementów rozpuszcza się kolejno w sekwencji: ziemia w wodę, woda w ogień, ogień w powietrze, powietrze w przestrzeń (wówczas też, niszczeją odpowiadające im organy, które są swoistymi agregatorami poszczególnych właściwości naszej energii). Kiedy rodzimy się, proces ten przebiega w odwrotnej sekwencji, ostatecznie formułując nasze fizyczne ciało. A kiedy mamy już to ciało, wówczas nadajemy mu jakieś imię: John, David itd., które po pewnym czasie staje się ważniejsze niż nasza wrodzona esencja (Rinpocze śmieje się).

Czy to co mówię ma dla was jakiś sens ? W procesie umierania, przechodzimy przez Pięć Stadiów. "Tybetańska Księga Umarłych" wyjaśnia wiele szczegółów na temat całego spektrum wewnętrznych i zewnętrznych doświadczeń, a także rodzaju wizji wewnętrznych świateł oraz zewnętrznych wrażeń umysłu, takich jak emocje. Ten tekst zawiera niewiarygodną ilość opisu tego procesu, jak również tego co wówczas zachodzi. Np.: Kiedy zapytałem was o to, jak myślicie, co się dzieje po śmierci, ktoś powiedział: "Idziemy w kierunku światła". Teraz jest dużo książek z opisami ludzi, którzy otarli się o śmierć. Wielu z nich opowiada o "widzeniu" światła. Te książki mówią wiele rzeczy, ale w jednym zgadzają się ze sobą wszystkie, a mianowicie, że możemy zobaczyć "tam" światła. Czy jest na sali obecny ktoś, kto miał doświadczenie śmierci klinicznej ?

z sali:
- Mój umierający mąż widział światło. Kiedy zobaczył tą świetlistą postać odeszły wszystkie bóle chorobowe.

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- W tradycji tybetańskiej, w ostatecznym sensie uważa się, że wszystko ma związek ze światłem. Szczególnie wszystkie czujące istoty, wszyscy my, jesteśmy światłem. Ludzie czasami mają taką swoją obsesję na temat istnienia aury, czytają książki itp. Prawdą jest, że istnieje coś takiego jak aura, światło, które otacza ciało. Czy jest to dobre, czy złe, tego nie wiemy. Prawdą jest, że w procesie umierania widzimy światła. Jednak najbardziej istotne jest, w jaki sposób je postrzegamy. Tutaj kobieta powiedziała, że jej mąż widział światło, jednak co czuł widząc je, co to światło dla niego oznaczało?

z sali:
- Uwierzył w Boga.

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Zgadzacie się, że to ważne pytanie ? Kiedy widzisz światło, to co ono dla ciebie oznacza ? W naszej tradycji modlimy się: " Kiedy widzę światło, obym mógł rozpoznać je jako moją własna manifestację". Używamy tutaj pewnej metafory, kiedy matka i syn tracą siebie nawzajem i po pewnym czasie odnajdują ponownie w wielkim tłumie, to kiedy matka spostrzega swojego syna, natychmiast rozpoznaje go, mówiąc: "O tam jest mój syn !". Sprawia to, że w jednej chwili, ona urzeczywistnia swoją właściwość stanu bycia matką. Po tybetańsku mówimy "salto mago tepar szio" - oby podczas stanu pośredniego przejrzystego światła (bardo of clear light) matka i syn spotkali się. Ujmując to w prosty sposób, jest to życzenie rozpoznania tego światła w stanie pośrednim, to znaczy w bardo. Tutaj światło jest synem, natomiast ty, to matka, która kiedy widzi syna-światło, rozpoznaje go. Kiedy ja widzę to światło mówię "O!" i rozpoznaję siebie samego. Światło powinno rozpoznać samo siebie w urzeczywistnieniu.

Często kiedy ludzie mają doświadczenie światła nie potrafią tego rozpoznać. Może najpierw pytają: "Co to jest ?" a moment, w którym oni zadają to pytanie stanowi efekt istnienia dualności. Pytają "Co to jest?" i w tym momencie postrzegają to jako różne od siebie. Dlatego wówczas to światło staje się czymś innym. Zaczyna być nieskończoną ilością wizji i obrazów. Tak jak w snach. Czy kiedy widzimy coś w naszych snach mówimy "To ja, to są obrazy mojego własnego światła. Nie powinienem bać się tego snu, nie powinienem bać się mojej własnej wizji, dlatego też nie powinienem obawiać się tego światła. Faktycznie powinienem urzeczywistnić siebie poprzez to światło, ponieważ to światło manifestuje się ze mnie. Jeśli mamy wprowadzające doświadczenie oraz wiedzę, wówczas modlimy się i to urzeczywistniamy, urzeczywistniamy znaczenie tego światła.

Czasem ludzie opisują różne kolory świateł "widziałem żółte światło, widziałem zielone światło, widziałem czerwone światło...itd." Wtedy mówimy o Pięciu Czystych Światłach np. kiedy jeden z organów (dajmy na to śledziona) w momencie śmierci ulega rozpuszczeniu wówczas energia ziemi, która jest tam nagromadzona przechodzi do nerki. W czasie tego procesu zostają wyzwolone chemiczno - fizyczne, a także emocjonalne reakcje (emocje bardzo zależą od naszego fizycznego stanu), które postrzegamy jako białe i żółte światła. Kiedy nerka umiera i element wody przechodzi (transferuje) do wątroby, wówczas manifestuje się dużo świateł w kolorze niebieskim. We wczesnym stadium umierania kiedy postrzegamy te błękitno - niebieskie światła, może to oznaczać, że nasze nerki właśnie mówią nam "żegnaj" a element wody przybiera inną formę, przekształca się. Kiedy wątroba przestaje pełnić swoje funkcje, energia elementu ognia transferuje do płuc. Jest to moment wyzwalania się czerwonych świateł. Następnie energia elementu powietrza transferuje do serca, wówczas wyzwalają się zielone światła. Jest nam wtedy ciężej oddychać, szczególnie trudno jest wdychać powietrze.

Kiedy element powietrza rozpuszcza się w przestrzeni, ustaje oddech, wówczas jest tak, jakbyśmy zatrzymywali nasz zewnętrzny oddech. W tej fazie, wielu praktykujących, urzeczywistnionych joginów, oraz lamów, potrafi wciąż utrzymać stan medytacji i świadomość w sercu. Ponieważ wszystkie, inne organy już nie funkcjonują, to jedyna pozostała przestrzeń na doświadczenie właśnie zachodzącego procesu, znajduje się teraz w sercu. Ich kontemplacja spoczywa w ich sercu. Mówi się, że mistrzowie zdolni to urzeczywistnić, utrzymują w tym czasie swoją świadomość przez trzy dni i cztery noce w medytacji, a ich serce pozostaje wciąż ciepłe. Nie są to jakieś mitologiczne historie, te wydarzenia mają miejsce naprawdę. Trzy dni i cztery noce. W Tybecie jest zwyczaj pozostawienia w tym czasie ciała, nie niszczenia go. W niektórych miejscach np. w Indiach ciało zostaje zniszczone natychmiast po śmierci.

Znam pewną historię, która wydarzyła się naprawdę. Ktoś zmarł w hinduskiej wiosce, ktoś kto nie miał rodziny, krewnych ani ludzi, którzy mogli by o niego zadbać, był troszkę taką zagubioną jednostką. Kiedy zmarł, ludzie z wioski widząc jego martwe ciało zaczęli przygotowywać miejsce na palenisko. Ułożyli jego ciało blisko rzeczki i w zupełnie przypadkowy sposób jedna z jego stóp wpadła do strumienia płynącej wody. Jego stopa dotknęła elementu wody i jego świadomość powróciła. Człowiek ów otworzył oczy i co zobaczył? (Rinpocze śmieje się) Zobaczył ludzi, którzy układają stos drewna po to, by go spalić. Wciąż myślę, że musi to być dziwne uczucie zobaczyć coś podobnego, jednak miało to naprawdę miejsce. Tybetańczycy uważają, że bardzo ważne jest, aby w tym czasie nie dotykać ciała, ponieważ zachodzi wtedy pewien wewnętrzny proces, który należy uszanować.

Organy są głównym i pierwotnym zbiornikiem poszczególnych elementów: np. nerki to pierwotny zbiornik nagromadzonego w nim elementu wody. Nie oznacza to jednak, że gdy nie masz nerki, to nie masz związku z elementem wody.

Jeśli ktoś umiera w wypadku, wówczas proces rozpuszczania energii elementów jest znacznie bardziej przyśpieszony, jest to silna sytuacja, w której świadomość jest zmuszona bardzo szybko opuścić ciało. Dlatego w takich przypadkach, ponieważ organy nie uległy jeszcze zniszczeniu, możliwe jest przeprowadzenie transplantacji. Tybetańskie historie mówią, że w starożytnych czasach zdarzało się, że nie tylko dokonywano transplantacji organu, ale także całej osobowości. "Transplantacja" nie jest tutaj być może odpowiednim słowem, jako że chodziło o przejście jednej osoby w drugą. Było znanych wiele historii takich joginów, którzy czuli, że ich misja jeszcze nie została dopełniona, tym czasem ciało ich było już stare i przestawało być funkcjonalne, dlatego dochodzili do wniosku, że ażeby móc zachować pamięć i doświadczenie, powinni znaleźć inne ciało. Wówczas przekształcali się w ptaka i wybierali się na poszukiwania ciała jakiejś niedawno zmarłej młodej osoby. Kiedy je odnajdowali, ich świadomość wchodziła w takie ciało, budząc je do życia. To są interesujące rzeczy, wierzymy w nie lub nie, ale musimy przyznać że sama taka myśl jest interesująca.

Wiemy również o tym, że niektórzy ludzie doświadczyli śmierci klinicznej. Niektórzy umierają na moment, może jedną minutę poczym wraca do nich życie. Jak zatem możecie zagwarantować, że powraca ta sama osoba?

W niektórych sytuacjach osobowość ludzi diametralnie się zmienia. Nie mówię, że Pani mąż nie jest tym samym człowiekiem. Znałem pewną osobę, która miała bardzo poważny wypadek, po jego przeżyciu zaczęła być taką bardzo aktywną jednostką. Nie jest nieśmiała, kroczy pewnie w świat. Działa i jest efektywna. Pokazała mi swoje fotografie i nie mogłem uwierzyć, że to była ta sama osoba. Powiedziała mi, że kiedyś była zupełnie inna. Wstydliwa, wciąż ukrywająca się w jakimś kącie, z dala od ludzi.

Jest pewna interesująca książka, która nosi tytuł "Kod Serca". Czy ktoś tutaj jest zaznajomiony z tą pozycją? Jest to współczesna książka, częściowo oparta na medycznych zagadnieniach. Opisuje wiele historii dotyczących transplantacji serca. Jedna z nich jest rzeczywiście niesamowita. Młoda dziewczynka (około 8,9 lat) została zamordowana, a jej serce przekazano innej, będącej w potrzebie dziewczynce, w podobnym wieku. Po transplantacji owa dziewczynka, zaczęła mieć wciąż powracające sny, o tym, że ktoś ją morduje. Pojawiały się wszystkie okoliczności zdarzenia i każdej nocy powracał ten sam sen. Widziała w nim szczegóły wyglądu mordercy, broń, miejsce, za każdym razem, wszystko precyzyjnie manifestowało się w jej śnie. Po rozmowie z terapeutą, matka zdecydowała się poinformować o tym policję. W oparciu o opis wydarzenia ze snu dziewczynki, udało się schwytać mordercę poprzedniej właścicielki serca. Ten niezwykły przypadek zdarzył się w rzeczywistości.

W starożytnych pismach buddyzmu i bon, serce postrzegane jest jako bardzo tajemne miejsce, element i organ (mówimy teraz o fizycznym aspekcie). Na zachodzie natomiast postrzega się je jako pewnego rodzaju "pompę". Z medycznego punktu widzenia to właśnie taka "pompa". Wielu lekarzy myśli w ten sposób, a kiedy przestaje pompować, umieramy. Nie ma w tym żadnej tajemnej właściwości.
Jednak takie niezwykłe historie pokazują nam, że to coś więcej niż tylko "pompa".

(Przerwa).
Po przerwie wspólna praktyka:


Wyobrażamy sobie wpływające w nas światło i wykonujemy trzy głębokie wdechy, przy każdym wydechu wyobrażając sobie, jak opuszczają nas wszelkie negatywności oraz formy napięcia.
Trzy wdechy i trzy wydechy, podczas których śpiewamy trzykrotnie, trzy sylaby nasienne, odczuwając przy tym jak otwierają się trzy główne obszary w naszym ciele.

A - otwiera koronę głowy, OM - czakrę gardła, natomiast Hung - serce. W ten sposób, te trzy sylaby nasienne aktywizują nasze ciało, mowę i umysł. W tradycji tybetańskiej, jeśli mamy wizerunek oświeconego bóstwa, kaligrafujemy czerwonym atramentem na jego odwrocie, w tych trzech miejscach sylaby: A OM HUNG aby zaktywizować i przejawić doskonałe właściwości tych głównych centrów. Czasami kiedy śpiewamy sylaby nasienne, odnosi to swój rezultat w życiu. Kiedy postrzegamy te sylaby właśnie w taki sposób, to nawet jeśli nie znamy dokładnie ich znaczenia, mogą one wciąż efektywnie dla nas działać. Podobnie teraz, kiedy wysłuchacie tej modlitwy, może się zdarzyć, że nie zrozumiecie wszystkiego od razu, jednak niezależnie od tego, może to przynieś pozytywny rezultat.

Mamy tutaj tłumaczenie modlitwy, którą pamiętam z lat dziecinnych, kiedy ludzie z wioski recytowali jej tekst, w momencie czyjejś śmierci.
Mówimy: "wyzwolenie poprzez słyszenie, wyzwolenie poprzez widzenie, wyzwolenie poprzez dotyk wyzwolenie poprzez smak".


Czytanie tekstu modlitwy.

"Drogocenna Girlanda" (modlitwa stanu pośredniego)
według autorstwa Gurcziok Czienpo
A OM HUNG
W stanie pośrednim, którym jest to życie, obecny moment -
nie urzeczywistniliśmy własnego umysłu, rozproszeni przez iluzoryczne działania,
w pogoni za celami doczesnego życia nie pamiętając o nietrwałości i śmierci,
ograniczeni przez cierpienie narodzin starości, choroby i śmierci,
kiedy nasze obecne iluzoryczne ciało stanie w obliczu ostatecznej choroby,
obyśmy wyzwolili się od wszelkiego przywiązania do materialnych przedmiotów i umysłu.

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna - świadomość.

Następnie w stanie pośrednim bliskim śmierci, Chociaż otaczają nas ukochani i krewni,
podróżujemy samotnie w inny wymiar.
W żaden sposób nie możemy przedłużyć tego życia ani na chwilę,
kiedy ulegają rozpuszczeniu cztery elementy tego magicznego ciała.

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna - świadomość.

Kiedy energia ziemi rozpuszcza się w elemencie wody,
doświadczamy wrażenia zapadania się ciała.
Powstają wówczas zamglone wizje ruchu i miraże.
Kiedy nagle pojawia się nasze własne żółte światło,
obyśmy mogli rozpoznać je, jako boskie ciało Salła Rangdziunga (samo powstającą przejrzystość).

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.

Kiedy energia wody rozpuszcza się w elemencie ognia,
ciało słabnie, odczuwamy palące pragnienie i suchość w ustach,
wówczas powstają wizje płynącej wody.
Kiedy czystość wody przejawia się jako niebieskie światło,
obyśmy urzeczywistnili je jako boskie ciało gała Dendrupa (radosne spełnienie).

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna - świadomość.

Kiedy energia ognia rozpuszcza się w elemencie powietrza,
ciało ziębnie a kanały przestają istnieć,
wówczas doświadczamy wizji podobnych do iskier ognia.
Kiedy manifestuje się czerwone światło naszej jaźni,
obyśmy urzeczywistnili je jako bóstwo Czieta Njime (bez substancji i poza podziałami).

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna - świadomość.

Kiedy energia wiatru rozpuszcza się w świadomości,
ustaje oddech, a gałki oczne wywracają się do góry,
wówczas doświadczamy wizji przypominających zdmuchnięcie lampek maślanych,
Kiedy manifestuje się nasze zielone światło,
obyśmy urzeczywistnili je jako szlachetne bóstwo Gelha Karcziuk (bogactwo tańczących aktywności).

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna - świadomość.

Kiedy świadomość rozpuszcza się w podstawie wszystkiego,
znikają wewnętrzne narządy zmysłów i ich wewnętrzne obiekty,
wtedy pojawia się wizja przypominająca bezchmurne niebo.
Kiedy powstaje przejrzyste światło bardo,
obyśmy urzeczywistnili je jako Kunan Cziapa (przenikający wszystkie wizje).

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.

Kiedy sześć świadomości i ich sześć przedmiotów rozpuszcza się w sercu,
zapada ciemność i deszcz krwi rozlewa się w jezioro krwi,
powstaje pełen mocy dźwięk i wielkie światło,
obyśmy urzeczywistnili, że wszystkie wizje są iluzją.
Obyśmy osiągnęli urzeczywistnienie samo powstającej wrodzonej świadomości.

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.

Kiedy świadomość niczym sierota pozostaje bez żadnego wsparcia,
kiedy w innym wymiarze pojawia się wizja groźnego pana śmierci,
kiedy powstaje złudna wizja dźwięku, światła i promieni,
pobłogosław nas, byśmy mogli wyzwolić się w stanie pośrednim,
dzięki urzeczywistnieniu ich jako przejawienia naszej własnej energii.

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.

Pobłogosław nas, abyśmy rozpoznali wszystkie wizje jako iluzję.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli możliwość odrodzenia się w niższych światach.
Pobłogosław nas, abyśmy urzeczywistnili jedyną istotę trzech czasów.
Pobłogosław nas, abyśmy osiągnęli stan buddy trzech kai.
Pobłogosław nas, abyśmy osiągnęli pięć mądrości.
Pobłogosław nas, abyśmy mogli pomóc niezliczonym czującym istotom.

O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna - świadomość.

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Jak zrozumieliście tą modlitwę?
Tak jak powiedziałem wcześniej, jej tekst tradycyjnie recytuje się umierającym dla przypomnienia czego właśnie doświadczają, przez co przechodzą. Jest to dla nich rodzaj wsparcia.
Czasami ludzie pytają, co mają robić w obliczu czyjejś śmierci, jak mogą pomóc.

v Jeśli jesteście w takiej sytuacji, wówczas dobrze jest głośno recytować tą modlitwę.


PYTANIA

Z sali:
- Jeżeli mówimy tutaj o śmierci, to trzeba zaznaczyć, że w zachodniej kulturze, często nie żyjemy tak naprawdę, to jakby śmierć za życia. Chciałbym dowiedzieć się, co Rinpocze myśli na ten temat ?

Tenzin Wangyal Rinpocze
- To jest punkt widzenia. Możesz myśleć, że życie jest śmiercią. Niektórzy ludzie myślą w ten sposób, niektórzy próbują zmienić to odczucie i zaczynają żyć od nowa. Na przykład ktoś ma świadomość, że pozostało mu 12 miesięcy życia. Taka osoba myśli sobie: "Chcę żyć pełnią życia przez ten czas". Jeśli nasza sytuacja nie jest taka, to tym bardziej możemy znaleźć powody do tego by być szczęśliwym.
W pewnym sensie, ważne jest myśleć, że: "Nigdy nie umrę", "Będę żył zawsze".

Ale z drugiej strony jeśli ktoś wciąż posługuje się chwytliwym umysłem, myśli tylko o trwałości, wówczas takiej osobie należy przypomnieć o śmierci (Rinpocze śmieje się).

Oba aspekty są ważne. Rozumiecie co mam na myśli ? Niektórzy ludzie po doświadczeniu śmierci klinicznej stają się niezwykle mili i przyjaźni. Opowiem wam pewną historię. W starożytnych czasach żył pewien król, który był bardzo złym człowiekiem. Był zły dla ludzi, duchowo nierozwinięty i otoczenie go nie lubiło. Jednak posiadał on, pewną swoją pasję, którą były konie. Kochał konie. Był także w jego królestwie medytujący w górach jogin, który pomyślał, że ten król powinien się zmienić. Aby osiągnąć ten cel posłużył się magią iluzji i stworzył pięknego białego konia. Udał się z nim na dwór, pytając czy ktoś nie zechciałby go kupić. Koń ten, stanowił idealny obraz dla króla, dlatego kiedy tylko zobaczył zwierzę, natychmiast zapragnął je mieć. Poprosił o pozwolenie dokonania próbnej jazdy na jego grzbiecie i kiedy go dosiadł, koń pogalopował bez zatrzymania, niosąc króla przez dni, miesiące i lata. Król przebył miejsca, których nigdy przedtem nie widział: inne królestwa, inne państwa. W końcu koń zrzucił ze swojego grzbietu władcę i zniknął. Król pomyślał, że nie ma już stąd powrotu. Był samotny i przygnębiony, spragniony, głodny i wyczerpany. W jednym momencie, wszystkie te samsaryczne doświadczenia zbiegły się w jego życiu.

Dlatego, kiedy tylko zobaczył w górach snujący się dym, udał się w jego kierunku. Zwykle dym w takich sytuacjach to dobry znak, oznacza, że "ktoś tam jest". Zatem król podążył w jego stronę, by poprosić spotkanych tam ludzi o pomoc. Jednak, by tą historię nieco skrócić, powiemy, że król zamieszkał z ludźmi, których tam spotkał, poślubił dziewczynę, urodziło się im dziecko, potem następne i następne. W rezultacie upłynęło sześć lat jego życia, bardzo trudnego życia. Z pałacu do namiotu. Z otoczenia pełnego sług i pomocników, do miejsca gdzie sam musiał rąbać drwa na opał. Przeszedł przez wielkie cierpienia. Pewnego dnia, gdy zmarła jego żona, król ciężko zapłakał. I wówczas niespodziewanie przebudził się. Znów leżał w swoim królewskim łożu, w pałacowym otoczeniu. Czekał tam na niego Jogin, który zapytał : "Królu czy coś się stało ?" Król odpowiedział na to, że to długa historia. Jogin: "Królu nie rozumiem co masz na myśli, twoja herbata jest wciąż jeszcze ciepła". Król: "Nie, nie, to długa historia". Zatem, Jogin pozwolił królowi doświadczyć sześciu lat ludzkiego cierpienia w ciągu zaledwie kilku sekund. Podczas tych kilku sekund król przemienił się z nie lubianego despoty, we wspaniałego króla. Czasami nasze doświadczenia mają taką moc, co więcej wydarzają się przez cały czas.

Pytanie:
- Istnieje teoria, że po śmierci spotykamy naszych zmarłych przyjaciół i rodzinę.

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Czasami mogą tam na ciebie czekać krewni, czasami poza nimi spotykamy wiele innych postaci. Podobnie jak we śnie, śnimy ludzi, śnimy krewnych. Tak jakby czekali na nas we śnie. Ważne jest jednak nie przywiązywanie się.

Pytanie:
-Współczesna aparatura medyczna, pozwala przedłużyć życie ludziom którzy inaczej nie mogliby żyć, czy to właściwe ?

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Osobiście myślę, że niektóre osiągnięcia techniczne są wspaniałe. Przedłużyć komuś życie to niezwykła możliwość, jednak czasem próbujemy chronić to, co nie jest wcale konieczne by dłużej utrzymać. Wówczas, nie wiem.
Moja matka odeszła w bardzo młodym wieku. Miała wtedy 46 lat. Znam wiele takich sytuacji w Indiach lub Tybecie, gdzie ludzie umierają, z powodu bardzo ciężkich warunków życiowych, i braku właściwej opieki medycznej. Dlatego warto docenić nowoczesne możliwości leczenia i kultywować ten pomost pomiędzy wschodem i zachodem. Teraz, tutaj na przykład korzystamy z pewnej wiedzy i filozofii wschodu.

Pytanie:
- W jakim celu Jogin przez okres trzech dni i czterech nocy, utrzymuje świadomość po śmierci? Czemu to służy ?

Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Robi się to, by zachować świadomość podczas całego cyklu transferu (przejścia). Dzięki temu można zrealizować przyszłe odrodzenie w wyższych światach, a w niektórych wypadkach urzeczywistnić oświecony stan. Zanim pójdziemy spać, również próbujemy się oczyścić, poczuć wygodnie, modlimy się, wtedy mamy dobry sen, w którym możemy wypocząć po którym budząc się rano, mamy dużo energii, inspiracji i radości. Jeśli kładziemy się spać doświadczając złości, negatywnych myśli i zmęczenia, wówczas nawet po przespanej nocy budzimy się i czujemy, że nie wypoczęliśmy, umysł jest nieszczęśliwy, ciało zmęczone. Można to porównać.

Zatem, podsumowując nasze spotkanie. Dla tych, którzy chcieliby nauczyć się czegoś więcej, jest dużo wspaniałych książek, dużo dobrego materiału, z którego możemy korzystać. Istnieją polskie przekłady tekstów na ten temat. Postarajcie się zainteresować tym tematem. Nie mówcie wciąż "jutro" lub "w przyszłości". Jeśli naprawdę chcesz się uczyć, ucz się. Chciałem również powiedzieć, że jestem szczęśliwy, móc dzielić ten sierpniowy wieczór z wami wszystkimi. Po raz pierwszy jestem w Szczecinie, i w tej bibliotece. Z pewnością wyjadę stąd, będąc pod bardzo dobrym wrażeniem zarówno ludzi i miejsca. Jestem także szczęśliwy widząc ten tybetański księgozbiór, który został zainicjowany i pobłogosławiony przez Jego Świątobliwość Dalaj Lamę. Będzie wspaniale, jeśli wszyscy wesprzemy ten projekt, kolekcjonując bogaty archiwalny księgozbiór. Przy tej okazji, chciałbym także podziękować bibliotece Książnicy, za udostępnienie miejsca na dzisiejsze spotkanie. To wspaniały gest otwarcia. Ta gotowość poznania innej tradycji i kultury. Myślę, że nie ma możliwości rzeczywistego poznania umysłu, bez bycia otwartym na inną kulturę. Ludzki umysł może znaczyć tak wiele, możemy wnikać bardzo głęboko. Kiedy mówimy o urzeczywistnieniu oświeconego umysłu, możemy podróżować bardzo głęboko. Dlatego mam nadzieję, że będziecie kontynuowali swoją otwartość oraz dedykację dla powiększania kolekcji w Książnicy Pomorskiej. Serdecznie dziękuję wszystkim za przybycie i nawet jeśli nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu na to spotkanie, to przyniosło mi ono wiele radości.

Dziękuję.