 |
Tenzin Wangyal Rinpocze "Bardo, śmierć i umieranie"
Tłumaczenie: Ewa Szymczak
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem tutaj przyjechać, odwiedzić
to miasto i tą wspaniałą bibliotekę. Opowiem wam nieco o Tybecie,
a także postaram się przybliżyć temat, który został wcześniej zapowiedziany.
Tak jak wiecie, moi rodzice pochodzą z Tybetu. W 1959 r. Oboje wyjechali
do Indii, to też ja sam urodziłem się w rodzinie uchodźców. Dotąd
około 100 000 ludzi opuściło Tybet i osiedliło w Indiach, gdzie
w dosyć trudnych okolicznościach, udaje się im pielęgnować swoją
własną kulturę i kształcić nowe pokolenia. Nie będę mówił zbyt wiele
na temat politycznej sytuacji Tybetu, ponieważ przypuszczam, że
ludzie tutaj są dość dobrze zorientowani jak to wygląda. Tybetańczycy
musieli przejść przez wielkie cierpienia próbując zachować swoją
kulturę oraz tradycję religijną. Tysiące klasztorów zostało zniszczonych,
a mistrzowie i nauczyciele wymordowani. Jedną z najtrudniejszych
dla ludzi rzeczy, jest niemożność kultywowania tego w co wierzą.
Dzięki wysiłkom J.Ś. Dalaj Lamy XIV udaje się zachowywać tradycję
i dalej ją kontynuować. Ja pochodzę z tego pokolenia, które otrzymało
swoje wykształcenie już w Indiach, a nie w Tybecie. Czasem jednak
mówię, że to co wydarzyło się w Tybecie jest złą karmą Tybetańczyków,
ale dobrą karmą ludzi zachodu. Gdyby nie nastąpiła inwazja chińska,
prawdopodobnie nigdy nie moglibyśmy się tutaj spotkać i teraz nie
mógłbym przekazać wam naszej wiedzy. Dzisiaj będziemy mówili o bardo.
Obok innych pozycji na ten temat, prawdopodobnie najbardziej na
zachodzie znaną jest: "Tybetańska Księga Umarłych". Dlaczego ta
książka stała się popularna ? Ponieważ temat jest interesujący;
ludzie chcą się dowiedzieć jakiego rodzaju doświadczenia mają miejsce
podczas śmierci. Tam gdzie dorastałem, nawet bardzo młodzi ludzie,
w naturalny sposób byli świadkami śmierci swoich bliskich. To też
wychowałem się blisko śmierci, widziałem jak ludzie umierają w swoich
własnych domach. W dalszej części spotkania zapoznamy się z tekstem
modlitwy, która tradycyjnie jest recytowana w chwili umierania bliskich.
W naszej tradycji jest niezwykle ważne to w jaki sposób można pomóc
człowiekowi w chwili śmierci albo w jaki sposób można pomóc sobie
i tym którzy pozostali, jeśli pozostały jakiekolwiek negatywne konsekwencje
(w formie np. pewnego rodzaju energii, która może mieć szkodliwy
wpływ na tych którzy pozostali). W jaki sposób pracować z taką sytuacją.
Co się dzieje z osobą, która umiera i przez jakiego rodzaju stany
pośrednie (bardo states) musi przebyć po śmierci. W naszej tradycji
jest bardzo obszerna wiedza na ten temat. Podam pewien praktyczny
przykład i chciałbym abyśmy wspólnie poddali go naszej refleksji.
Jednak na wstępie powinniśmy powiedzieć o nietrwałości. Na wschodzie
kiedy ludzie rozpoczynają swoją praktykę, pierwszą rzeczą jakiej
się uczą, jest nietrwałość. To oznacza, że pewnego dnia wszyscy
umrzemy. Wszystko nieustannie się zmienia. Nic nie pozostaje takie
samo nawet przez jedną sekundę. Jedyną rzeczą, która faktycznie
nie ulega żadnej zmianie, jest to, że my i nasz świat wciąż się
zmieniamy. Zatem patrzymy na siebie; to rodzaj takiej mentalnej
praktyki; i wyobrażamy sobie, że pozostał nam tylko jeden rok życia;
czy mając taką świadomość coś byśmy zmienili; czy żylibyśmy inaczej
? Jednak nie pytajmy swojego umysłu, zapytajmy swoje serce, oto
jakie są nasze odczucia ? Możemy powiedzieć, że nas to nie dotyczy,
że będziemy żyli dłużej niż ten jeden rok.
Wszyscy mają plan by żyć długo, nawet niektórzy starzy ludzie, jeśli
ich zapytamy, opowiedzą nam o swoich planach na następne sto lat.
Nie pytamy ich jednak jak długo zamierzają żyć, ponieważ mogłoby
to być dla nich przygnębiające. Mają natomiast rozległe plany na
przyszłość. Dlatego poważnie się nad tym zastanówmy, w głębi swojego
serca. Poczujcie to, co byście zmienili w swoim życiu. W jaki sposób
byście żyli. Rzeczywiście niesamowite jest poznanie pewnych ludzi,
którym lekarze powiedzieli, że zapadli na śmiertelną chorobę taką
jak rak, i że pozostał im jedynie jeden rok życia. Jest niebywale
interesujące przyglądanie się temu w jaki sposób odnoszą się do
życia, ponieważ nie patrzą na nie w taki sposób jak inni. Inni martwią
się zbyt bardzo o swoją przyszłość, natomiast ci chorzy ludzie nie
martwią się o nią, ponieważ wiedzą, że jej nie mają. Dlatego starają
się być tak radośni i kochający jak jest to tylko możliwe. Czy ktoś
tutaj chciałby powiedzieć jakie są jego odczucia, przy założeniu,
że będzie żył tylko jeden rok. Zastanówmy się przez chwilę, jednak
nie pytajmy umysłu, zapytajmy swoje serce.
Z sali:
- Trudno to sobie wyobrazić. Żyjąc w chwili obecnej, trudno sobie
wyobrazić, że skończy się ona za rok. Ja nie potrafię sobie tego
wyobrazić. Musiałabym dłużej się nad tym zastanowić.
Rinpocze:
-Rozumiem.
Z sali :
- Rozmawiałam z pewną lekarką, która miała dziewiętnastoletniego
pacjenta, chorego na raka, i zdawała sobie sprawę z tego, że jako
lekarka nie jest w stanie mu pomóc. Postanowiła jednak zapytać matkę
chłopca, jakie jest marzenie jej syna, ponieważ zapragnęła je spełnić.
Chłopiec wyznał, że chciałby pojechać do ciepłych krajów. Lekarka
zebrała potrzebne środki tak aby chłopak wraz z matką mogli pojechać
do ciepłych krajów.
- Wiem co chciałbym zmienić, ale pewnie tego nie zmienię, ponieważ
jutro zapomnę o tym, że mam umrzeć. Wyprę to z umysłu.
Rinpocze:
- Pytam was o to, ponieważ chciałbym ażebyście przez chwilę zastanowili
się nad tym. Nie zadaje tego pytania jedynie raz. Stawiam je wiele
razy.
Kiedy jestem bardzo zajęty, kiedy zanadto się martwię, wówczas stawiam
je także sobie. Ludzie często mówią: "Chciałabym być miła dla swojego
męża, żony, dzieci, itd.", chcą robić coś pozytywnego. To prawda,
że oni pragną być razem szczęśliwi, tym nie mniej wciąż ze sobą
walczą, a to nie jest najlepszy sposób na wykorzystanie tego krótkiego
czasu jaki im jeszcze pozostał. Niektórzy ludzie wciąż są zajęci
zarabianiem pieniędzy, co także nie jest najlepszym sposobem na
wykorzystanie tego krótkiego czasu. Mówimy tutaj o traceniu kontaktu
z sobą samym, o byciu w nieustannym stresie, bez posiadania związku
współczucia i miłości z innymi ludźmi.
Takie pytanie jest ciekawe, ponieważ różni ludzie różnie odpowiadają.
Każdy odpowiada inaczej, ponieważ każdy odpowiada z innego miejsca.
Ktoś nie posiadający duchowej świadomości, odpowie, że w ostatnim
roku chciałby jeszcze móc się zabawić, pojechać na wakacje np. na
wyspy Bahama. Kiedy zadamy to pytanie komuś, kto prowadzi duchowe
życie, prawdopodobnie odpowie nam, że ostatni rok swojego życia
przeznaczy i owszem na zabawę, ale także na swój osobisty rozwój,
na medytację i praktykę. Jednak bez względu na to komu zadamy to
pytanie każdemu mięknie serce, ponieważ myśli wówczas i po cóż ja
walczę, chcę być spokojny i kochający, chcę być szczęśliwy. Bycie
szczęśliwym oznacza różne rzeczy dla różnych ludzi. To, co czyni
nas szczęśliwymi różni się. W Tybecie ludzie, którzy praktykują
nietrwałość, zastanawiają się nad problemem śmierci, odwiedzają
cmentarze by tam medytować, zastanawiają się ilu ludzi jak dotąd
umarło. Np. popatrzmy na te budynki, wczoraj spacerowałem po tym
mieście i ktoś mi powiedział, że był czas kiedy to miasto należało
do Niemiec. Popatrzyłem na te budynki i pomyślałem, że to niezwykle
interesujące, jak wiele historii jest w tych murach, ilu ludzi tutaj
żyło i umarło, ile miało miejsca różnych wydarzeń i sytuacji. Wciąż
przychodzili i odchodzili ludzie, ciągła zmiana, zmiana, zmiana...
Dzisiaj my jesteśmy tutaj. Ja mówię, wy słuchacie, wspólnie dzielimy
doświadczenie mówienia i słuchania. Za sto lat nikogo z nas już
tutaj nie będzie, przejdziemy do historii. Czy zdajemy sobie z tego
sprawę? Jeżeli potrafimy to sobie głęboko uświadomić wówczas ta
obecna chwila może uczynić nas niezwykle szczęśliwymi. Jest więcej
powodów do bycia szczęśliwym, niż smutnym. Jest więcej powodów żeby
się śmiać, nie płakać. Jednak ważne by sobie to uświadomić. W Tybecie
zastanawiamy się nad tym i myślimy, że to obecne życie jest pewnym
przygotowaniem na śmierć. Ci, którzy czytali moją książkę być może
pamiętają rozdział: "Wizja, działanie, sen i śmierć". Esencjonalnie
mówiąc, to oznacza, że w naszym życiu zachowujemy świadomość i rozwijamy
naszą praktykę, praktykę bycia świadomym, praktykę współczucia i
miłości. Kiedy nasz świadomy umysł rozwija takie praktyki jak świadomość
i miłość, wówczas nawet w trudnych życiowych sytuacjach nasza praktyka
może wciąż tam być.
Jak myślicie co się wydarza podczas śmierci. Czego doświadczamy?
Głos z sali:
- Nagle gaśnie światło, nastaje ciemność, i znowu się zapala światło.
- Nic się nie dzieje
- To zależy z jakiego pułapu startujemy do śmierci.
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- O.K. Pozwólcie mi teraz powiedzieć jak to wygląda z tybetańskiego
punktu widzenia.
To ciało jest wsparciem dla umysłu, a jego właściwością jest ciągła
zmiana. De facto jedyną niezmienną rzeczą jest to, że my i nasz
świat podlegamy permanentnej zmianie. Popatrzmy na siebie. Byłem
dzieckiem, teraz jestem dorosłym człowiekiem. Kiedy wyobrazimy sobie,
że pozostał nam tylko jeden rok życia, jakie wówczas są nasze odczucia
? Możemy powiedzieć: "to mnie nie dotyczy", "Będę żył dłużej niż
jeden rok". Każdy z nas ma plan by żyć długo. Jeżeli zapytamy starszych
ludzi, jak długo zamierzają żyć, być może opowiedzą nam o swoich
planach na następne sto lat. Jednak zwykle nikt ich o to nie pyta,
ponieważ mogli by popaść w depresję. Jeśli zapytamy ich o przyszłość,
mają szerokie plany. Dlatego teraz mamy szansę by poważnie zastanowić
się nad tym, że gdybym miał tylko ten jeden rok życia przed sobą,
to czy z taką świadomością żył bym inaczej? Czy coś bym zmienił
w swoim życiu?
Znamy takie osoby, którym lekarze powiedzieli, że zapadli na jakąś
ciężką chorobę, że mają raka i nie pozostało im wiele czasu. Widzimy
różnice z jaką traktują oni życie i co ono dla nich oznacza. Oni
nie myślą tak jak inni ludzie. Każda chwila ich życia znaczy coś
innego, niż dla tych, którzy nie stoją przed takim problemem. Są
też tacy, którzy wciąż zamartwiają się o swoją przyszłość. Natomiast
ci chorzy ludzie nie martwią się o przyszłość, ponieważ wiedzą że
jej nie mają. Dlatego próbują najbardziej jak jest to tylko możliwe,
cieszyć się chwilą obecną tego krótkiego życia jakie im jeszcze
pozostało.
Zastanówmy się jakie są nasze odczucia, przy założeniu, że będziemy
żyli tylko ten jeden rok. Tylko jeden rok życia. Nie pytajmy z umysłu.
Zadajmy to pytanie z serca. Poważnie. Chodzi o nasze odczucia, co
naprawdę byśmy zmienili. Zastanówmy się przez chwilę. Na przykład
ten budynek. Jak wiele historii posiada to miejsce. Ilu ludzi tu
przychodziło, których teraz już nie ma. Widzimy dookoła jak wszystko
się zmienia. Dzisiaj jesteśmy tutaj razem, jutro będziemy w innym
miejscu.
Mówimy "jestem chory" utożsamiając się z tym ciałem. Jeżeli patrzymy
w lustro i dostrzegamy oznaki starości nie podoba nam się to zbytnio.
Czyż nie mówimy wtedy: "Ja się starzeję"?
Czy możemy oddzielić nasze ciało od nas samych? W istocie kiedy
widzimy naszą starzejącą się twarz, powinniśmy wówczas praktykować
miłość i współczucie. Kiedy nasz świadomy umysł rozwija takie praktyki,
wtedy łatwiej jest integrować je z naszym życiem codziennym, w momencie
zaistnienia trudnych sytuacji nasza praktyka wciąż może tam być.
Oczywiście jest bardzo łatwo praktykować w spokojnym i wygodnym
miejscu, takim jak świątynia lub medytacyjny pokój. Praktykujemy
miłość i współczucie w naszym kościele i pewnego dnia spotykamy
kogoś, kto stwarza nam wiele problemów, wyzwalając nasz gniew. Czy
wówczas nasza miłość i współczucie wciąż tam są? Łatwo praktykować
miłość w pięknej świątyni. Trudno praktykować miłość w momencie
rozstania, kiedy ludzie się rozwodzą, albo w pracy z trudnym przełożonym,
w konfliktowej sytuacji z innymi ludźmi. Dlatego kiedy nasz świadomy
umysł rozwija takie praktyki, w momencie zaistnienia trudnych sytuacji,
nasza praktyka może wciąż nam towarzyszyć. Jeśli tak jest, to bardzo
dobry znak.
Wizja to nasze codzienne doświadczenia, to co odbieramy naszymi
zmysłami, działanie jest naszą reakcją na nie. Wizja i reakcja manifestują
się w naszych snach, możemy je tam zobaczyć. Kiedy śnimy współczucie,
kiedy śnimy miłość lub pomaganie komuś, taki sen jest dobrym znakiem.
Zatem jeśli prawdą jest, że sen odzwierciedla nasze doświadczenia,
to znaczy, że w momencie śmierci również zamanifestują się właściwości
naszego własnego umysłu. Jeśli nasze sny są pozytywne, w momencie
śmierci nasz duch będzie spokojny i zrównoważony. Sen jest swojego
rodzaju praktycznym testem, który demonstruje potencjał naszego
doświadczenia w momencie śmierci.
Działania odzwierciedlają się w naszych snach. Nasze sny pokazują
nam doświadczenie śmierci. Co jest teraz? Popatrzmy na siebie. Jest
w nas takie miejsce gdzie czujemy "to jestem ja". Miejsce gdzie
czujemy się mocni, ugruntowani, zdrowi i szczęśliwi, skąd wszystkim
operujemy, skąd możemy odnieść się do wszystkiego, i nagle pojawia
się myśl. Skąd przychodzi ta myśl? Myśl przychodzi właśnie z tego
miejsca. Nie podjąłem decyzji pomyślenia tej myśli, jednak ona pojawiła
się pomimo to. Nagle poczułem się szczęśliwy, nagle chcę komuś pomóc.
Nagle ktoś mnie atakuje, jednak ja czuję się stabilny i ugruntowany.
Ta stabilność i ugruntowanie są właściwościami Podstawy. Mógłbym
opowiadać o tej Podstawie przez dziesięć dni, tutaj jednak skrócimy
ten wykład. Każdy z nas posiada to miejsce. Niektórzy ludzie urzeczywistniają
jego właściwości, inni mają niewielki z nim związek. Możemy je nazwać
Podstawą, możemy je nazwać esencją człowieczeństwa, możemy je nazwać
duszą. Czy mamy związek z naszą duszą?
W jakiś sposób wszystko to się łączy, Jeśli znamy to miejsce, wówczas
w naszym działaniu przejawia się więcej świadomości. Cokolwiek myślimy,
pojawia się więcej przejrzystości, a także celowość i znaczenie.
W innym razie, myśl pozostaje dzika i nieokiełznana (creazy thoughts).
Podobnie odnośnie mowy, mówimy coś, co nie ma znaczenia, mocy i
pożytku. Jeśli to prawda, wówczas we śnie znajduje to swoje odbicie.
Zastanówmy się, jeżeli nasze sny są pozytywne, to znaczy, że żyjemy
zdrowym życiem. Jeśli myślisz, że jesteś dobrym praktykującym lecz
we śnie ciągle przeżywasz koszmary, wówczas coś tu nie jest w porządku.
Dlatego sen sprawdza nasze doświadczenie po śmierci, jest swojego
rodzaju przeżyciem podobnego procesu, jaki zachodzi w momencie śmierci.
Co się wydarza w chwili śmierci ? Co się dzieje kiedy zasypiasz
?
To samo doświadczenie. Zatem jak myślicie co się wydarza kiedy umieramy
?
Cokolwiek spontanicznie pojawia się jako refleksja, powiedzcie to.
Nie musicie zbyt długo się nad tym zastanawiać. Jaka jest pierwsza
myśl, która się pojawia, cokolwiek teraz myślisz powiedz: "Myślę
że, kiedy umieramy to..."
Z sali:
- Idziemy w kierunku światła i miłości
- Doświadczamy ludzkiego strachu
- Dusza opuszcza ciało, tylko we śnie ta dusza powraca, po śmierci
opuszcza je na zawsze.
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- O.K.
Jednak prawdą jest, że najczęściej nie czujemy tego w taki sposób.
Nasze ciało jest tak wielką częścią nas samych, iż wyobrażamy sobie,
że będziemy tutaj permanentnie obecni. Nie myślimy, że jesteśmy
tutaj jedynie gośćmi. Dlatego przeżywamy tyle cierpienia, kiedy
zbliża się czas śmierci. Myślimy wówczas: "Umieram", co oznacza
dla nas: "Jestem skończony. To koniec, tracę. Tracę wszystkich,
których znam". Wszystkie związki, które wykreowałem poprzez to wyobrażenie
siebie, to wszystko dobiega końca, dlatego cierpimy. To jest jedno
z przygotowań, poprzez taki proces musimy przejść. Ostatnim momentem
podczas umierania naszego ciała jest "rozpuszczanie" elementów.
Nazywamy to "rozpuszczaniem organu i przejściem energii". Co to
oznacza ? Oznacza to, że nasze ciało ulega rozpuszczeniu, że wszystkie
organy po kolei ulegają rozpuszczeniu (nerki, wątroba i pozostałe
ważne organy rozpuszczają się, a ich energia transferuje "przechodzi").
Kiedy mówimy o Pięciu Podstawowych Elementach: ziemia, woda, ogień,
powietrze i przestrzeń, to w odniesieniu do wewnętrznej relacji,
nasze ciało reprezentuje ziemię, nasza krew to woda, ciepło ciała
to ogień, nasz oddech jest związany z powietrzem, natomiast świadomość
jest przestrzenią. Tych Pięć Elementów rozpuszcza się kolejno w
sekwencji: ziemia w wodę, woda w ogień, ogień w powietrze, powietrze
w przestrzeń (wówczas też, niszczeją odpowiadające im organy, które
są swoistymi agregatorami poszczególnych właściwości naszej energii).
Kiedy rodzimy się, proces ten przebiega w odwrotnej sekwencji, ostatecznie
formułując nasze fizyczne ciało. A kiedy mamy już to ciało, wówczas
nadajemy mu jakieś imię: John, David itd., które po pewnym czasie
staje się ważniejsze niż nasza wrodzona esencja (Rinpocze śmieje
się).
Czy to co mówię ma dla was jakiś sens ? W procesie umierania, przechodzimy
przez Pięć Stadiów. "Tybetańska Księga Umarłych" wyjaśnia wiele
szczegółów na temat całego spektrum wewnętrznych i zewnętrznych
doświadczeń, a także rodzaju wizji wewnętrznych świateł oraz zewnętrznych
wrażeń umysłu, takich jak emocje. Ten tekst zawiera niewiarygodną
ilość opisu tego procesu, jak również tego co wówczas zachodzi.
Np.: Kiedy zapytałem was o to, jak myślicie, co się dzieje po śmierci,
ktoś powiedział: "Idziemy w kierunku światła". Teraz jest dużo książek
z opisami ludzi, którzy otarli się o śmierć. Wielu z nich opowiada
o "widzeniu" światła. Te książki mówią wiele rzeczy, ale w jednym
zgadzają się ze sobą wszystkie, a mianowicie, że możemy zobaczyć
"tam" światła. Czy jest na sali obecny ktoś, kto miał doświadczenie
śmierci klinicznej ?
z sali:
- Mój umierający mąż widział światło. Kiedy zobaczył tą świetlistą
postać odeszły wszystkie bóle chorobowe.
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- W tradycji tybetańskiej, w ostatecznym sensie uważa się, że wszystko
ma związek ze światłem. Szczególnie wszystkie czujące istoty, wszyscy
my, jesteśmy światłem. Ludzie czasami mają taką swoją obsesję na
temat istnienia aury, czytają książki itp. Prawdą jest, że istnieje
coś takiego jak aura, światło, które otacza ciało. Czy jest to dobre,
czy złe, tego nie wiemy. Prawdą jest, że w procesie umierania widzimy
światła. Jednak najbardziej istotne jest, w jaki sposób je postrzegamy.
Tutaj kobieta powiedziała, że jej mąż widział światło, jednak co
czuł widząc je, co to światło dla niego oznaczało?
z sali:
- Uwierzył w Boga.
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Zgadzacie się, że to ważne pytanie ? Kiedy widzisz światło, to
co ono dla ciebie oznacza ? W naszej tradycji modlimy się: " Kiedy
widzę światło, obym mógł rozpoznać je jako moją własna manifestację".
Używamy tutaj pewnej metafory, kiedy matka i syn tracą siebie nawzajem
i po pewnym czasie odnajdują ponownie w wielkim tłumie, to kiedy
matka spostrzega swojego syna, natychmiast rozpoznaje go, mówiąc:
"O tam jest mój syn !". Sprawia to, że w jednej chwili, ona urzeczywistnia
swoją właściwość stanu bycia matką. Po tybetańsku mówimy "salto
mago tepar szio" - oby podczas stanu pośredniego przejrzystego światła
(bardo of clear light) matka i syn spotkali się. Ujmując to w prosty
sposób, jest to życzenie rozpoznania tego światła w stanie pośrednim,
to znaczy w bardo. Tutaj światło jest synem, natomiast ty, to matka,
która kiedy widzi syna-światło, rozpoznaje go. Kiedy ja widzę to
światło mówię "O!" i rozpoznaję siebie samego. Światło powinno rozpoznać
samo siebie w urzeczywistnieniu.
Często kiedy ludzie mają doświadczenie światła nie potrafią tego
rozpoznać. Może najpierw pytają: "Co to jest ?" a moment, w którym
oni zadają to pytanie stanowi efekt istnienia dualności. Pytają
"Co to jest?" i w tym momencie postrzegają to jako różne od siebie.
Dlatego wówczas to światło staje się czymś innym. Zaczyna być nieskończoną
ilością wizji i obrazów. Tak jak w snach. Czy kiedy widzimy coś
w naszych snach mówimy "To ja, to są obrazy mojego własnego światła.
Nie powinienem bać się tego snu, nie powinienem bać się mojej własnej
wizji, dlatego też nie powinienem obawiać się tego światła. Faktycznie
powinienem urzeczywistnić siebie poprzez to światło, ponieważ to
światło manifestuje się ze mnie. Jeśli mamy wprowadzające doświadczenie
oraz wiedzę, wówczas modlimy się i to urzeczywistniamy, urzeczywistniamy
znaczenie tego światła.
Czasem ludzie opisują różne kolory świateł "widziałem żółte światło,
widziałem zielone światło, widziałem czerwone światło...itd." Wtedy
mówimy o Pięciu Czystych Światłach np. kiedy jeden z organów (dajmy
na to śledziona) w momencie śmierci ulega rozpuszczeniu wówczas
energia ziemi, która jest tam nagromadzona przechodzi do nerki.
W czasie tego procesu zostają wyzwolone chemiczno - fizyczne, a
także emocjonalne reakcje (emocje bardzo zależą od naszego fizycznego
stanu), które postrzegamy jako białe i żółte światła. Kiedy nerka
umiera i element wody przechodzi (transferuje) do wątroby, wówczas
manifestuje się dużo świateł w kolorze niebieskim. We wczesnym stadium
umierania kiedy postrzegamy te błękitno - niebieskie światła, może
to oznaczać, że nasze nerki właśnie mówią nam "żegnaj" a element
wody przybiera inną formę, przekształca się. Kiedy wątroba przestaje
pełnić swoje funkcje, energia elementu ognia transferuje do płuc.
Jest to moment wyzwalania się czerwonych świateł. Następnie energia
elementu powietrza transferuje do serca, wówczas wyzwalają się zielone
światła. Jest nam wtedy ciężej oddychać, szczególnie trudno jest
wdychać powietrze.
Kiedy element powietrza rozpuszcza się w przestrzeni, ustaje oddech,
wówczas jest tak, jakbyśmy zatrzymywali nasz zewnętrzny oddech.
W tej fazie, wielu praktykujących, urzeczywistnionych joginów, oraz
lamów, potrafi wciąż utrzymać stan medytacji i świadomość w sercu.
Ponieważ wszystkie, inne organy już nie funkcjonują, to jedyna pozostała
przestrzeń na doświadczenie właśnie zachodzącego procesu, znajduje
się teraz w sercu. Ich kontemplacja spoczywa w ich sercu. Mówi się,
że mistrzowie zdolni to urzeczywistnić, utrzymują w tym czasie swoją
świadomość przez trzy dni i cztery noce w medytacji, a ich serce
pozostaje wciąż ciepłe. Nie są to jakieś mitologiczne historie,
te wydarzenia mają miejsce naprawdę. Trzy dni i cztery noce. W Tybecie
jest zwyczaj pozostawienia w tym czasie ciała, nie niszczenia go.
W niektórych miejscach np. w Indiach ciało zostaje zniszczone natychmiast
po śmierci.
Znam pewną historię, która wydarzyła się naprawdę. Ktoś zmarł w
hinduskiej wiosce, ktoś kto nie miał rodziny, krewnych ani ludzi,
którzy mogli by o niego zadbać, był troszkę taką zagubioną jednostką.
Kiedy zmarł, ludzie z wioski widząc jego martwe ciało zaczęli przygotowywać
miejsce na palenisko. Ułożyli jego ciało blisko rzeczki i w zupełnie
przypadkowy sposób jedna z jego stóp wpadła do strumienia płynącej
wody. Jego stopa dotknęła elementu wody i jego świadomość powróciła.
Człowiek ów otworzył oczy i co zobaczył? (Rinpocze śmieje się) Zobaczył
ludzi, którzy układają stos drewna po to, by go spalić. Wciąż myślę,
że musi to być dziwne uczucie zobaczyć coś podobnego, jednak miało
to naprawdę miejsce. Tybetańczycy uważają, że bardzo ważne jest,
aby w tym czasie nie dotykać ciała, ponieważ zachodzi wtedy pewien
wewnętrzny proces, który należy uszanować.
Organy są głównym i pierwotnym zbiornikiem poszczególnych elementów:
np. nerki to pierwotny zbiornik nagromadzonego w nim elementu wody.
Nie oznacza to jednak, że gdy nie masz nerki, to nie masz związku
z elementem wody.
Jeśli ktoś umiera w wypadku, wówczas proces rozpuszczania energii
elementów jest znacznie bardziej przyśpieszony, jest to silna sytuacja,
w której świadomość jest zmuszona bardzo szybko opuścić ciało. Dlatego
w takich przypadkach, ponieważ organy nie uległy jeszcze zniszczeniu,
możliwe jest przeprowadzenie transplantacji. Tybetańskie historie
mówią, że w starożytnych czasach zdarzało się, że nie tylko dokonywano
transplantacji organu, ale także całej osobowości. "Transplantacja"
nie jest tutaj być może odpowiednim słowem, jako że chodziło o przejście
jednej osoby w drugą. Było znanych wiele historii takich joginów,
którzy czuli, że ich misja jeszcze nie została dopełniona, tym czasem
ciało ich było już stare i przestawało być funkcjonalne, dlatego
dochodzili do wniosku, że ażeby móc zachować pamięć i doświadczenie,
powinni znaleźć inne ciało. Wówczas przekształcali się w ptaka i
wybierali się na poszukiwania ciała jakiejś niedawno zmarłej młodej
osoby. Kiedy je odnajdowali, ich świadomość wchodziła w takie ciało,
budząc je do życia. To są interesujące rzeczy, wierzymy w nie lub
nie, ale musimy przyznać że sama taka myśl jest interesująca.
Wiemy również o tym, że niektórzy ludzie doświadczyli śmierci klinicznej.
Niektórzy umierają na moment, może jedną minutę poczym wraca do
nich życie. Jak zatem możecie zagwarantować, że powraca ta sama
osoba?
W niektórych sytuacjach osobowość ludzi diametralnie się zmienia.
Nie mówię, że Pani mąż nie jest tym samym człowiekiem. Znałem pewną
osobę, która miała bardzo poważny wypadek, po jego przeżyciu zaczęła
być taką bardzo aktywną jednostką. Nie jest nieśmiała, kroczy pewnie
w świat. Działa i jest efektywna. Pokazała mi swoje fotografie i
nie mogłem uwierzyć, że to była ta sama osoba. Powiedziała mi, że
kiedyś była zupełnie inna. Wstydliwa, wciąż ukrywająca się w jakimś
kącie, z dala od ludzi.
Jest pewna interesująca książka, która nosi tytuł "Kod Serca". Czy
ktoś tutaj jest zaznajomiony z tą pozycją? Jest to współczesna książka,
częściowo oparta na medycznych zagadnieniach. Opisuje wiele historii
dotyczących transplantacji serca. Jedna z nich jest rzeczywiście
niesamowita. Młoda dziewczynka (około 8,9 lat) została zamordowana,
a jej serce przekazano innej, będącej w potrzebie dziewczynce, w
podobnym wieku. Po transplantacji owa dziewczynka, zaczęła mieć
wciąż powracające sny, o tym, że ktoś ją morduje. Pojawiały się
wszystkie okoliczności zdarzenia i każdej nocy powracał ten sam
sen. Widziała w nim szczegóły wyglądu mordercy, broń, miejsce, za
każdym razem, wszystko precyzyjnie manifestowało się w jej śnie.
Po rozmowie z terapeutą, matka zdecydowała się poinformować o tym
policję. W oparciu o opis wydarzenia ze snu dziewczynki, udało się
schwytać mordercę poprzedniej właścicielki serca. Ten niezwykły
przypadek zdarzył się w rzeczywistości.
W starożytnych pismach buddyzmu i bon, serce postrzegane jest jako
bardzo tajemne miejsce, element i organ (mówimy teraz o fizycznym
aspekcie). Na zachodzie natomiast postrzega się je jako pewnego
rodzaju "pompę". Z medycznego punktu widzenia to właśnie taka "pompa".
Wielu lekarzy myśli w ten sposób, a kiedy przestaje pompować, umieramy.
Nie ma w tym żadnej tajemnej właściwości.
Jednak takie niezwykłe historie pokazują nam, że to coś więcej niż
tylko "pompa".
(Przerwa).
Po przerwie wspólna praktyka:
Wyobrażamy sobie wpływające w nas światło i wykonujemy trzy głębokie
wdechy, przy każdym wydechu wyobrażając sobie, jak opuszczają nas
wszelkie negatywności oraz formy napięcia.
Trzy wdechy i trzy wydechy, podczas których śpiewamy trzykrotnie,
trzy sylaby nasienne, odczuwając przy tym jak otwierają się trzy
główne obszary w naszym ciele.
A - otwiera koronę głowy, OM - czakrę gardła, natomiast Hung - serce.
W ten sposób, te trzy sylaby nasienne aktywizują nasze ciało, mowę
i umysł. W tradycji tybetańskiej, jeśli mamy wizerunek oświeconego
bóstwa, kaligrafujemy czerwonym atramentem na jego odwrocie, w tych
trzech miejscach sylaby: A OM HUNG aby zaktywizować i przejawić
doskonałe właściwości tych głównych centrów. Czasami kiedy śpiewamy
sylaby nasienne, odnosi to swój rezultat w życiu. Kiedy postrzegamy
te sylaby właśnie w taki sposób, to nawet jeśli nie znamy dokładnie
ich znaczenia, mogą one wciąż efektywnie dla nas działać. Podobnie
teraz, kiedy wysłuchacie tej modlitwy, może się zdarzyć, że nie
zrozumiecie wszystkiego od razu, jednak niezależnie od tego, może
to przynieś pozytywny rezultat.
Mamy tutaj tłumaczenie modlitwy, którą pamiętam z lat dziecinnych,
kiedy ludzie z wioski recytowali jej tekst, w momencie czyjejś śmierci.
Mówimy: "wyzwolenie poprzez słyszenie, wyzwolenie poprzez widzenie,
wyzwolenie poprzez dotyk wyzwolenie poprzez smak".
Czytanie tekstu modlitwy.
"Drogocenna Girlanda" (modlitwa stanu pośredniego)
według autorstwa Gurcziok Czienpo
A OM HUNG
W stanie pośrednim, którym jest to życie, obecny moment -
nie urzeczywistniliśmy własnego umysłu, rozproszeni przez iluzoryczne
działania,
w pogoni za celami doczesnego życia nie pamiętając o nietrwałości
i śmierci,
ograniczeni przez cierpienie narodzin starości, choroby i śmierci,
kiedy nasze obecne iluzoryczne ciało stanie w obliczu ostatecznej
choroby,
obyśmy wyzwolili się od wszelkiego przywiązania do materialnych
przedmiotów i umysłu.
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna -
świadomość.
Następnie w stanie pośrednim bliskim śmierci, Chociaż otaczają nas
ukochani i krewni,
podróżujemy samotnie w inny wymiar.
W żaden sposób nie możemy przedłużyć tego życia ani na chwilę,
kiedy ulegają rozpuszczeniu cztery elementy tego magicznego ciała.
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna -
świadomość.
Kiedy energia ziemi rozpuszcza się w elemencie wody,
doświadczamy wrażenia zapadania się ciała.
Powstają wówczas zamglone wizje ruchu i miraże.
Kiedy nagle pojawia się nasze własne żółte światło,
obyśmy mogli rozpoznać je, jako boskie ciało Salła Rangdziunga (samo
powstającą przejrzystość).
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.
Kiedy energia wody rozpuszcza się w elemencie ognia,
ciało słabnie, odczuwamy palące pragnienie i suchość w ustach,
wówczas powstają wizje płynącej wody.
Kiedy czystość wody przejawia się jako niebieskie światło,
obyśmy urzeczywistnili je jako boskie ciało gała Dendrupa (radosne
spełnienie).
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna -
świadomość.
Kiedy energia ognia rozpuszcza się w elemencie powietrza,
ciało ziębnie a kanały przestają istnieć,
wówczas doświadczamy wizji podobnych do iskier ognia.
Kiedy manifestuje się czerwone światło naszej jaźni,
obyśmy urzeczywistnili je jako bóstwo Czieta Njime (bez substancji
i poza podziałami).
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna -
świadomość.
Kiedy energia wiatru rozpuszcza się w świadomości,
ustaje oddech, a gałki oczne wywracają się do góry,
wówczas doświadczamy wizji przypominających zdmuchnięcie lampek
maślanych,
Kiedy manifestuje się nasze zielone światło,
obyśmy urzeczywistnili je jako szlachetne bóstwo Gelha Karcziuk
(bogactwo tańczących aktywności).
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna -
świadomość.
Kiedy świadomość rozpuszcza się w podstawie wszystkiego,
znikają wewnętrzne narządy zmysłów i ich wewnętrzne obiekty,
wtedy pojawia się wizja przypominająca bezchmurne niebo.
Kiedy powstaje przejrzyste światło bardo,
obyśmy urzeczywistnili je jako Kunan Cziapa (przenikający wszystkie
wizje).
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.
Kiedy sześć świadomości i ich sześć przedmiotów rozpuszcza się w
sercu,
zapada ciemność i deszcz krwi rozlewa się w jezioro krwi,
powstaje pełen mocy dźwięk i wielkie światło,
obyśmy urzeczywistnili, że wszystkie wizje są iluzją.
Obyśmy osiągnęli urzeczywistnienie samo powstającej wrodzonej świadomości.
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.
Kiedy świadomość niczym sierota pozostaje bez żadnego wsparcia,
kiedy w innym wymiarze pojawia się wizja groźnego pana śmierci,
kiedy powstaje złudna wizja dźwięku, światła i promieni,
pobłogosław nas, byśmy mogli wyzwolić się w stanie pośrednim,
dzięki urzeczywistnieniu ich jako przejawienia naszej własnej energii.
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna świadomość.
Pobłogosław nas, abyśmy rozpoznali wszystkie wizje jako iluzję.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli możliwość odrodzenia się w niższych
światach.
Pobłogosław nas, abyśmy urzeczywistnili jedyną istotę trzech czasów.
Pobłogosław nas, abyśmy osiągnęli stan buddy trzech kai.
Pobłogosław nas, abyśmy osiągnęli pięć mądrości.
Pobłogosław nas, abyśmy mogli pomóc niezliczonym czującym istotom.
O mistrzu ! Obdarz nas błogosławieństwem swojego współczucia.
Pobłogosław nas, abyśmy odcięli złudne wizje bardo.
Pobłogosław nas, byśmy na nowo połączyli matkę - pustkę i syna -
świadomość.
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Jak zrozumieliście tą modlitwę?
Tak jak powiedziałem wcześniej, jej tekst tradycyjnie recytuje się
umierającym dla przypomnienia czego właśnie doświadczają, przez
co przechodzą. Jest to dla nich rodzaj wsparcia.
Czasami ludzie pytają, co mają robić w obliczu czyjejś śmierci,
jak mogą pomóc.
v Jeśli jesteście w takiej sytuacji, wówczas dobrze jest głośno
recytować tą modlitwę.
PYTANIA
Z sali:
- Jeżeli mówimy tutaj o śmierci, to trzeba zaznaczyć, że w zachodniej
kulturze, często nie żyjemy tak naprawdę, to jakby śmierć za życia.
Chciałbym dowiedzieć się, co Rinpocze myśli na ten temat ?
Tenzin Wangyal Rinpocze
- To jest punkt widzenia. Możesz myśleć, że życie jest śmiercią.
Niektórzy ludzie myślą w ten sposób, niektórzy próbują zmienić to
odczucie i zaczynają żyć od nowa. Na przykład ktoś ma świadomość,
że pozostało mu 12 miesięcy życia. Taka osoba myśli sobie: "Chcę
żyć pełnią życia przez ten czas". Jeśli nasza sytuacja nie jest
taka, to tym bardziej możemy znaleźć powody do tego by być szczęśliwym.
W pewnym sensie, ważne jest myśleć, że: "Nigdy nie umrę", "Będę
żył zawsze".
Ale z drugiej strony jeśli ktoś wciąż posługuje się chwytliwym umysłem,
myśli tylko o trwałości, wówczas takiej osobie należy przypomnieć
o śmierci (Rinpocze śmieje się).
Oba aspekty są ważne. Rozumiecie co mam na myśli ? Niektórzy ludzie
po doświadczeniu śmierci klinicznej stają się niezwykle mili i przyjaźni.
Opowiem wam pewną historię. W starożytnych czasach żył pewien król,
który był bardzo złym człowiekiem. Był zły dla ludzi, duchowo nierozwinięty
i otoczenie go nie lubiło. Jednak posiadał on, pewną swoją pasję,
którą były konie. Kochał konie. Był także w jego królestwie medytujący
w górach jogin, który pomyślał, że ten król powinien się zmienić.
Aby osiągnąć ten cel posłużył się magią iluzji i stworzył pięknego
białego konia. Udał się z nim na dwór, pytając czy ktoś nie zechciałby
go kupić. Koń ten, stanowił idealny obraz dla króla, dlatego kiedy
tylko zobaczył zwierzę, natychmiast zapragnął je mieć. Poprosił
o pozwolenie dokonania próbnej jazdy na jego grzbiecie i kiedy go
dosiadł, koń pogalopował bez zatrzymania, niosąc króla przez dni,
miesiące i lata. Król przebył miejsca, których nigdy przedtem nie
widział: inne królestwa, inne państwa. W końcu koń zrzucił ze swojego
grzbietu władcę i zniknął. Król pomyślał, że nie ma już stąd powrotu.
Był samotny i przygnębiony, spragniony, głodny i wyczerpany. W jednym
momencie, wszystkie te samsaryczne doświadczenia zbiegły się w jego
życiu.
Dlatego, kiedy tylko zobaczył w górach snujący się dym, udał się
w jego kierunku. Zwykle dym w takich sytuacjach to dobry znak, oznacza,
że "ktoś tam jest". Zatem król podążył w jego stronę, by poprosić
spotkanych tam ludzi o pomoc. Jednak, by tą historię nieco skrócić,
powiemy, że król zamieszkał z ludźmi, których tam spotkał, poślubił
dziewczynę, urodziło się im dziecko, potem następne i następne.
W rezultacie upłynęło sześć lat jego życia, bardzo trudnego życia.
Z pałacu do namiotu. Z otoczenia pełnego sług i pomocników, do miejsca
gdzie sam musiał rąbać drwa na opał. Przeszedł przez wielkie cierpienia.
Pewnego dnia, gdy zmarła jego żona, król ciężko zapłakał. I wówczas
niespodziewanie przebudził się. Znów leżał w swoim królewskim łożu,
w pałacowym otoczeniu. Czekał tam na niego Jogin, który zapytał
: "Królu czy coś się stało ?" Król odpowiedział na to, że to długa
historia. Jogin: "Królu nie rozumiem co masz na myśli, twoja herbata
jest wciąż jeszcze ciepła". Król: "Nie, nie, to długa historia".
Zatem, Jogin pozwolił królowi doświadczyć sześciu lat ludzkiego
cierpienia w ciągu zaledwie kilku sekund. Podczas tych kilku sekund
król przemienił się z nie lubianego despoty, we wspaniałego króla.
Czasami nasze doświadczenia mają taką moc, co więcej wydarzają się
przez cały czas.
Pytanie:
- Istnieje teoria, że po śmierci spotykamy naszych zmarłych przyjaciół
i rodzinę.
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Czasami mogą tam na ciebie czekać krewni, czasami poza nimi spotykamy
wiele innych postaci. Podobnie jak we śnie, śnimy ludzi, śnimy krewnych.
Tak jakby czekali na nas we śnie. Ważne jest jednak nie przywiązywanie
się.
Pytanie:
-Współczesna aparatura medyczna, pozwala przedłużyć życie ludziom
którzy inaczej nie mogliby żyć, czy to właściwe ?
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Osobiście myślę, że niektóre osiągnięcia techniczne są wspaniałe.
Przedłużyć komuś życie to niezwykła możliwość, jednak czasem próbujemy
chronić to, co nie jest wcale konieczne by dłużej utrzymać. Wówczas,
nie wiem.
Moja matka odeszła w bardzo młodym wieku. Miała wtedy 46 lat. Znam
wiele takich sytuacji w Indiach lub Tybecie, gdzie ludzie umierają,
z powodu bardzo ciężkich warunków życiowych, i braku właściwej opieki
medycznej. Dlatego warto docenić nowoczesne możliwości leczenia
i kultywować ten pomost pomiędzy wschodem i zachodem. Teraz, tutaj
na przykład korzystamy z pewnej wiedzy i filozofii wschodu.
Pytanie:
- W jakim celu Jogin przez okres trzech dni i czterech nocy, utrzymuje
świadomość po śmierci? Czemu to służy ?
Tenzin Wangyal Rinpocze:
- Robi się to, by zachować świadomość podczas całego cyklu transferu
(przejścia). Dzięki temu można zrealizować przyszłe odrodzenie w
wyższych światach, a w niektórych wypadkach urzeczywistnić oświecony
stan. Zanim pójdziemy spać, również próbujemy się oczyścić, poczuć
wygodnie, modlimy się, wtedy mamy dobry sen, w którym możemy wypocząć
po którym budząc się rano, mamy dużo energii, inspiracji i radości.
Jeśli kładziemy się spać doświadczając złości, negatywnych myśli
i zmęczenia, wówczas nawet po przespanej nocy budzimy się i czujemy,
że nie wypoczęliśmy, umysł jest nieszczęśliwy, ciało zmęczone. Można
to porównać.
Zatem, podsumowując nasze spotkanie. Dla tych, którzy chcieliby
nauczyć się czegoś więcej, jest dużo wspaniałych książek, dużo dobrego
materiału, z którego możemy korzystać. Istnieją polskie przekłady
tekstów na ten temat. Postarajcie się zainteresować tym tematem.
Nie mówcie wciąż "jutro" lub "w przyszłości". Jeśli naprawdę chcesz
się uczyć, ucz się. Chciałem również powiedzieć, że jestem szczęśliwy,
móc dzielić ten sierpniowy wieczór z wami wszystkimi. Po raz pierwszy
jestem w Szczecinie, i w tej bibliotece. Z pewnością wyjadę stąd,
będąc pod bardzo dobrym wrażeniem zarówno ludzi i miejsca. Jestem
także szczęśliwy widząc ten tybetański księgozbiór, który został
zainicjowany i pobłogosławiony przez Jego Świątobliwość Dalaj Lamę.
Będzie wspaniale, jeśli wszyscy wesprzemy ten projekt, kolekcjonując
bogaty archiwalny księgozbiór. Przy tej okazji, chciałbym także
podziękować bibliotece Książnicy, za udostępnienie miejsca na dzisiejsze
spotkanie. To wspaniały gest otwarcia. Ta gotowość poznania innej
tradycji i kultury. Myślę, że nie ma możliwości rzeczywistego poznania
umysłu, bez bycia otwartym na inną kulturę. Ludzki umysł może znaczyć
tak wiele, możemy wnikać bardzo głęboko. Kiedy mówimy o urzeczywistnieniu
oświeconego umysłu, możemy podróżować bardzo głęboko. Dlatego mam
nadzieję, że będziecie kontynuowali swoją otwartość oraz dedykację
dla powiększania kolekcji w Książnicy Pomorskiej. Serdecznie dziękuję
wszystkim za przybycie i nawet jeśli nie mieliśmy wystarczająco
dużo czasu na to spotkanie, to przyniosło mi ono wiele radości.
Dziękuję.
|
 |