 |
Karl Brunnchölzl "Logika buddyjska"
Tłumaczenie: Joanna Grela
Zazwyczaj, kiedy słyszymy słowo logika to ma ono pewne stałe i zazwyczaj
nie przyjemne skojarzenia. Słysząc słowo logika myślimy o czymś
suchym, mało interesującym; myślimy o pewnych regułach, które nabywamy
w czasie lekcji matematyki w szkole. Jeśli chodzi o takie zrozumienie
logiki w kontekście buddyzmu to ( w tym, co zwykło się nazywać na
zachodzie logiką buddyjską) jest trochę tych nudnych rzeczy. Jednak
nie będziemy się szczególnie wgłębiać akurat w ten aspekt logiki
buddyjskiej. Natomiast poza tym, co zazwyczaj rozumie się jako logikę,
czyli pewnych sposobów rozumowania, pewnych reguł rozumowania (
wnioskowania), logika buddyjska również zawiera elementy tego, co
na zachodzie zwykło określać się jako ontologię albo epistemologię
czy teorię umysłu. W gruncie rzeczy jest to gałąź wiedzy, która
zajmuje się sposobem, w jaki funkcjonuje nasz umysł, sposobem, w
jaki dociera on do świata i samą strukturą umysłu tym, czym umysł
jest. Zazwyczaj mówiąc o buddyzmie mówimy czy klasyfikujemy buddyzm
jako religię, jako doktrynę religijną. Budda jednak nigdy sam nie
powiedział czy nie określił buddyzmu jako przede wszystkim religii.
Wszystkie nauki buddyjskie służą, są podporządkowane jednemu celowi.
Tym celem jest zrozumienie, doświadczenie prawdziwej natury umysłu.
Te doświadczenie różnie określa się - jako oświecenie, przebudzenie,
iluminację. Z tej perspektywy można zaryzykować stwierdzenie, że
buddyzm posiada duży ładunek empiryzmu i, że można by nazwać buddyzm
nie tyle religią, co nauką, która zajmuje się umysłem - zajmuje
się tym, jak umysł funkcjonuje, w jaki sposób działa. I bardzo często
współcześni nauczyciele buddyzmu tak określają ten system - przede
wszystkim jako naukę. Nie jest może to nauka w wydaniu takim stricte
zachodnim gdzie eksperymenty przeprowadza się w laboratoriach, przy
pomocy wielu instrumentów, komputerów i temu podobnej zawansowanej
techniki. Jednak buddyzm wydaje się przede wszystkim dziedziną sprawdzalną
empirycznie - taką dziedziną, w której przede wszystkim pracujemy
z własnym umysłem. Nie analizujemy funkcjonowania naszego własnego
umysłu. Do nie dawna nauka zachodnia była ufundowana na przekonaniu,
że proces naukowy jest procesem obiektywnym. O naukowości mówimy
w takim przypadku, kiedy badający jest jak najbardziej neutralny,
że jest całkowicie wyłączony z procesu badania. I takie było kryterium
naukowości w świecie zachodnim. Ale niedawno ten pogląd został niejako
unieważniony, na przykład przez nowoczesną fizykę, kiedy to w wielu
eksperymentach zauważono fakt, że wynik eksperymentu uzależniony
jest, na przykład, od zmiany eksperymentatora, a nawet do stanu,
w którym eksperymentator czy badacz znajdował się. Również inne
dziedziny nowoczesnej nauki potwierdzają ten fakt, że nie można
oddzielić badającego, nie można oddzielić eksperymentatora od procesu
badania, od obiektu, który jest badany.
Oczywiście, to uzależnienie, ten silny związek, jaki występuje między
procesem badawczym, a samym badającym wydaje się dość jasny w przypadku
badań, które bezpośrednio dotyczą umysłu; takich badań, takich dziedzin
jak na przykład: psychologia, pewne działy filozofii, psychoterapia
gdzie prawie z definicji badający jest uwikłany w funkcjonowanie
swojego własnego umysłu. Jednak te ostatnie wydarzenia w nauce,
teorii nauki wskazują, że również w tak zwanych twardych naukach
albo w naukach [PRC], tak jak na przykład fizyka, bardzo trudno
oddzielić badającego od samego procesu badawczego. Zmiana, która
się dokonuje w metodologii nauki spowodowała powstanie nowej dyscypliny,
którą nazywa się [kolidylistyką]. Stawia sobie ona za zadanie przede
wszystkim badanie tego, który obserwuje - badanie umysłu, który
bada czy angażuje się w badanie jakichś obiektów. [Kolidylistyka]
jest przedsięwzięciem bardzo interdyscyplinarnym. W skład jej, czy
w skład tego projektu wchodzi wiele dyscyplin, takich jak na przykład:
psychologia, nauki informatyczne, cybernetyka itd. I wydaje się
to naturalne, ponieważ, jeśli doszliśmy do wniosku, że umysł ma
wpływ na sposób czy na wynik eksperymentu wtedy wydaje się naturalne,
że powinniśmy się dowiedzieć czegoś więcej o samym umyśle, o tym,
w jaki sposób umysł funkcjonuje. Powinniśmy zbadać, czym jest kognicja,
czyli, w jaki sposób umysł wchodzi w kontakt z obiektami, które
bada. Te uwagi jak by również dotyczą właściwego przedmiotu wykładu,
czyli logiki buddyjskiej. Ponieważ logika buddyjska jest właśnie
tym, czym stara czy usiłuje się stać nauka kognitywna. Czyli jest
przede wszystkim gałęzią wiedzy, która bada sposób, w jaki funkcjonuje
umysł. Bada naturę umysłu.
Również bada sposoby, w jaki umysł poznaje rzeczy. Jakie umysł poznaje
zjawiska. Wyróżnia pewne zjawiska i również bada pewne rodzaje kognicji,
które badają różnego rodzaju obiekty. I na tym polu, z jednej strony
na polu nauk kognitywnych i z drugiej strony tego, co moglibyśmy
określić logiką buddyjską, w ostatnich latach doszło do wymiany
między naukowcami zachodnimi i nauczycielami buddyjskimi. Moglibyśmy
powiedzieć, że różnica w podejściu między nauką zachodnią, a buddyzmem
polega na tym, że buddyzm [zachód] przede wszystkim zajmuje się(bada)
tym, czym jest obiekt. Zajmuje się stroną obiektu. Natomiast buddyzm
koncentruje swoje badanie, swoje analizy na tym, który[kto] doświadcza
tych obiektów - na stronie podmiotu. Wydaje się, że ta kooperacja
między światem nauki zachodniej, a buddyzmem w tym kontekście może
być szczególnie użyteczna. Oczywiście nauka zachodnia ma wiele do
zaoferowania, jeśli chodzi o wiedzę obiektywną - w tym sensie o
wiedzę, która zajmuje się światem obiektów - natomiast buddyzm posiada
długą tradycję badań, które zajmują się podmiotem doświadczenia.
Jeśli chodzi o pogląd buddyzmu i pogląd nauki [zachodniej] na świat
obiektów, na to, czym jest rzeczywistość to ten pogląd buddyzmu
i pogląd nauki zachodniej nie są też zbyt odległe. Nowoczesna fizyka
bardzo jasno pokazała, że rzeczywistość, jakiej doświadczamy, jeśli
podda się analizie, nie będzie odpowiadała naszemu codziennemu doświadczeniu
tych obiektów.
Fizyk bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z faktu, że na przykład doświadczenie
zmysłowe ( widzenie kolorów czy słyszenie dźwięków itp.) nie jest
takim procesem, w którym rzeczywiście docieramy do tych własności,
które wydaje się nam, że w procesie percepcji mają miejsce. W gruncie
rzeczy można mówić tutaj o pewnych porcjach energii. Konkluzja jest
taka, że nowoczesna nauka dochodzi do wniosku, iż świat, którego
doświadczamy nie istnieje w taki sposób, w jaki zazwyczaj przyjmujemy,
że istnieje; że jeżeli poddamy analizie nasze doświadczenie to dojdziemy
do wniosku, że (po tej analizie) nie odpowiada on naszym, takim
zwyczajowym intuicjom, które na ten temat mamy. I buddyzm zgodziłby
się z tą ogólną konkluzją. Również w buddyzmie mówi się, czy jednym
z postulatów buddyzmu jest to, że rzeczy nie istnieją w sposób,
w jaki wydają się nam, w jaki ukazują nam się na tym przed analitycznym
poziomie doświadczenia, na którym pochłaniamy jedzenie, chodzimy
na spacer... W gruncie rzeczy, jeśli zanalizujemy nasze doświadczenie
to dojdziemy do wniosku, że rzeczy nie istnieją w taki sposób, w
jaki zazwyczaj się nam ukazują. Jednak buddyzm nie ogranicza swojego
zainteresowania tylko do obiektów i nie zadowala się tą konkluzją,
że w rzeczywistości świat obiektów nie odpowiada sposobowi, w jaki
zazwyczaj doświadczamy. Buddyzm przede wszystkim koncentruje się
na podmiocie, na tym, który doświadcza obiektów i to stanowi specjalny,
szczególny rodzaj zainteresowania, czy temat badań, który buddyzm
podejmuje. Można by się zapytać, dlaczego buddyzm kładzie większy
nacisk na stronę podmiotu? Dlaczego bardziej interesuje się tym,
który doświadcza, a nie światem obiektów?
Możemy posłużyć się tutaj takim przykładem: fizyk przeprowadza w
swoim laboratorium doświadczenia i tam dochodzi do wniosku, że rzeczywiście
świat nie istnieje w taki sposób, w jaki się pojawia; że nie istnieją
pewne przedmioty, z którymi spotykamy się w naszym środowisku; nie
można mówić o prawdziwie istniejących domach, i innych tego typu
zjawiskach. Ale kiedy kończy swoją pracę to konkluzje, do których
doszedł w badaniach, nie mają wpływu na jego codzienne funkcjonowanie
poza laboratorium. Używa autobusu, który nie jest prawdziwie istniejący;
wraca do tego nie istniejącego domu; spotyka swoją nie istniejącą
żonę itd., Czyli, jeśli chodzi o jego doświadczenie, to ono nie
ulega zmianie. I to brzmi jak pewien rodzaj schizofrenii. Taki człowiek
musi zapomnieć o tym wszystkim, zawiesić wszystkie swoje sądy, stwierdzenia,
które otrzymuje w laboratorium i funkcjonować w zupełnie inny sposób,
poza nim. Bo gdyby rzeczywiście starał się zachowywać w codziennym
życiu jak informuje go pogląd, na przykład fizyki kwantowej, byłoby
to bardzo skomplikowane. Spowodowałoby wiele problemów. Można by
w tym punkcie zapytać się, dlaczego w takim razie podejmujemy takie
badania? Dlaczego podejmujemy badania, które wykazują, że tam na
zewnątrz nie ma jakiegoś solidnego świata obiektów, do których bylibyśmy
[jesteśmy] przyzwyczajeni? W takim punkcie albo możemy się zatrzymać
i powiedzieć, że nie chcemy wchodzić w ten temat głębiej albo, kiedy
dochodzimy do takiej konkluzji, że na zewnątrz nie ma fizycznego,
materialnego, dotykalnego świata,[pytamy:], czym jest to, co doświadczamy?
Dlaczego doświadczamy tego w taki, a nie inny sposób? Dlaczego umysł
doświadcza rzeczy w taki sposób, jak by one rzeczywiście istniały?
W ten sposób buddyzm zwraca się ku podmiotowi doświadczenia, i to
czyni swoim głównym obiektem badań.
Dlatego buddyści zwracają swoją uwagę na umysł. Wydaje się, że podobna
tendencja zaczyna występować również w nauce zachodniej. Część naukowców
dochodzi do pewnej konkluzji, na przykład do tej, że nie można mówić
o obiektywnym zewnętrznym świecie tak, jak się to w klasycznych
definicjach rozumie, i tam zawiesza swój wysiłek badawczy. A części
naukowców - ta konkluzja powoduje, że włączają oni badającego w
sam proces badawczy. I do nie dawna, tak jak już o tym zostało wspomniane,
było to jedno z największych przestępstw, które można było popełnić
przeciwko standardom naukowości. Natomiast, w dzisiejszych czasach
coraz więcej naukowców również badającego, czy umysł badający, czy
umysł poznający czyni obiektem swoich badań. W filozofii buddyjskiej
czy praktyce buddyjskiej, kiedy dochodzi się do konkluzji, że zewnętrzny,
obiektywny świat nie istnieje -czy to za pomocą pewnych empirycznych
badań, czy za pomocą pewnych logicznych rozumowań - wtedy badający
zwraca swoją uwagę na podmiot, który doświadcza świata w taki, a
nie inny sposób. Podobne techniki użyte są w odniesieniu do podmiotu.
Dlaczego podmiot zachowuje się w taki, a nie inny sposób? Dlaczego
doświadcza obiektu percepcji w taki, a nie inny sposób? W jaki sposób
umysł percypuje? W jaki sposób umysł doświadcza obiektów konceptualnych?
Co się dzieje w umyśle, kiedy pojawiają się w nim uczucia?
Czyli, te wszystkie pytania należy stawiać żeby zrozumieć, dlaczego
umysł w taki, a nie inny sposób doświadcza świata. Jedna z hipotez,
którą można wysunąć...natury umysłu jest taka, że umysł jest w gruncie
rzeczy mózgiem albo jest funkcją mózgu. Byłaby to taka pozycja materialistyczna.
Buddyzm oczywiście nie idzie tym torem. Nie przyjmuje tej hipotezy.
Ale nawet, jeśli przyjrzymy się dziedzinom, które badają mózg, to,
chociaż osiągnięto bardzo duże postępy w badaniu mózgu i nad związkiem
funkcji mózgu z pewnymi działaniami - można z dużą dokładnością
teraz ustalić jak pewne czynności, które wykonujemy odnoszą się
do pewnych zmian metabolicznycznych w mózgu - tak bardzo trudno
wytłumaczyć, na przykład, fenomen uczuć. Jak procesy zachodzące
w mózgu ( fizjologiczne procesy, które zachodzą w mózgu), w jaki
sposób są one skoordynowane z uczuciami, których doświadczamy? Do
tej pory neurologia nie była w stanie dopracować jakiejś rzetelnej
teorii na ten temat. Jeśli chodzi o buddyzm to zakłada on, że umysł
jest mózgiem, a niże mózg jest umysłem. W żaden sposób nie twierdzi,
że umysł ma coś wspólnego z materią. I badając umysł buddyzm koncentruje
się na stronie subiektywnej, na stronie [doświadczaniowej ]czyli
nie bada na przykład pewnych efektów, pewnych rezultatów działania
umysłu.
Swoim przedmiotem badań czyni samo doświadczenie. Czyli jest to
badanie umysłu, który doświadcza. W takim tradycyjnym toku studiów
buddyjskich na początku bada się pewne funkcje albo pewne modalności
umysłu, na przykład:, w jaki sposób umysł poznaje pewne zjawiska
konceptualne, w jaki sposób umysł poznaje tożsamość albo sprzeczność?
Czy tożsamość i sprzeczność istnieją w zjawiskach, które są poznawane
czy istnieją one w umyśle, który go poznaje? Poza tą sferą konceptualną,
studiując logikę buddyjską, badający zajmuje się percepcją. W jaki
sposób następuje proces percepcji? Jaki jest jego związek z myśleniem
konceptualnym? I na końcu następuje pewne zestawienie: jak się ma
percepcja do myślenia konceptualnego, jakie obiekty, jakie rodzaje
obiektów poznaje się w doświadczeniu percepcyjnym, a jakich obiektów
doznaje się w doświadczeniu koncepcyjnym? Jeśli chodzi o techniki
czy instrumenty badawcze to, jak by pierwszym takim instrumentem
jest coś, co moglibyśmy nazwać fenomenologią, czyli badanie sposobu,
w jaki obiekty pojawiają się w umyśle. Następnie należy zbadać,
które z tych obiektów są prawdziwe, które z tych obiektów zgodne
są z faktami, które obiekty posiadają dla nas faktyczną wartość
- nie wprowadzają nas w błąd. Czyli, po zbadaniu samego mechanizmu
pojawiania się obiektu w umyśle, badamy niejako rzeczywistość tych
obiektów, które doświadczamy, na których obiektach możemy polegać,
a które obiekty wprowadzają, czy które procesy poznawcze, wprowadzają
w błąd.
Czyli, na początku, kiedy zbuduje się pewien aparat pojęciowy, który
dotyczy takich dziedzin znanych na zachodzie jako fenomenologia,
epistemologia czy ontologia, kiedy się już tym dysponuje, kiedy
dysponuje się katalogiem pewnych funkcji poznawczych umysłu, wtedy
stara się zbadać, które z tych funkcji poznawczych umysłu nie wprowadzają
w błąd, na których z tych funkcji poznawczych możemy polegać z jednej
strony, a z drugiej strony, które z obiektów badanych czy doświadczanych
przez umysł są rzeczywiste. Jak by te dwie rzeczy są tutaj skorelowane.
Następnie należy odpowiedzieć, czym jest umysł? Zazwyczaj, kiedy
myślimy, zastanawiamy się nad naturą naszego umysłu, to mamy na
myśli tylko pewien aspekt tego, czym nasz umysł jest, i zazwyczaj
jest to ten aspekt konceptualny, aspekt konceptualnego, dyskursywnego
myślenia. Jednakże z buddyjskiej perspektywy jest to tylko jeden
aspekt umysłu. Jest to pewien wąski wycinek aktywności umysłu.
Poza doświadczeniem dyskursywnym, poza doświadczeniem konceptualnym
istnieje jeszcze wiele różnych rodzajów doświadczenia. Doświadczenia
nie konceptualne na takim dotykalnym czy namacalnym poziomie, takim
doświadczeniem jest na przykład doświadczenie percepcji. Następnie
dochodzimy do stanów umysłu, w którym on sam siebie analizuje albo
doświadcza pewnych stanów przy braku bodźców zewnętrznych na przykład,
kiedy z czymś takim mamy do czynienia, kiedy bez żadnego zewnętrznego
powodu doświadczamy radości albo doświadczamy skutku. I tak, ta
analiza umysłu staje się coraz bardziej subtelna. Z buddyjskiej
perspektywy to, co zazwyczaj identyfikujemy jako umysł czy definiujemy
jako umysł, czyli umysł konceptualny, w tym sensie też percepcja,
uczucia, itd. czyli to, co zazwyczaj kojarzy nam się z umysłem,
jest tylko najbardziej grubym przejawem umysłu...posługujemy się
dwoma instrumentami. Z jednej strony posługujemy się poznaniem intelektualnym,
które jednak powinno być skoordynowane z tym, co nazywa się medytacją.
Tak, że tylko postępując w taki sposób, czyli z jednej strony analizując
naturę umysłu intelektualnie, z drugiej strony doświadczalnie, w
procesie medytacji możemy doświadczyć natury umysłu, w sensie buddyjskim.
I w tym momencie można by się zapytać:
Dlaczego w ogóle zastanawiać się nad naturą umysłu, dlaczego chcieć
ją poznać? Otóż w buddyzmie mówi się, że natura naszego doświadczenia
- to, czy doświadczamy szczęście, czy jest to cierpienie, w ogóle
cała struktura świata, czy sposób, w jaki doświadczamy świata, korzeń
tego doświadczenia - znajduje się w umyśle. Umysł jest odpowiedzialny
za stany, które przeżywamy. I w tym kontekście umysł czy brak poznania
natury umysłu, buddyzm definiuje jako podstawową niewiedzę, która
jest z kolei przyczyną cierpienia. Czyli, jeśli chcemy uwolnić się
od problemów, jeśli chcemy uwolnić się od cierpienia, to buddyzm
nakazuje nam poznać naturę umysłu. Czyli, poznanie natury umysłu
jest czymś, co ma dla nas bardzo dotykalne, namacalne efekty [rezultaty]
dla naszego doświadczenia. Czyli, jeśli ktoś jest zadowolony ze
swojego życia, jeśli ktoś nie doświadcza problemów, nie doświadcza
cierpienia, to takie doświadczenie natury umysłu, o którym tutaj
jest mowa jest całkowicie bezużyteczne. Jednak, jeśli czujemy, że
jest inaczej, że w naszym życiu jest dużo cierpienia i chcielibyśmy
coś z tym faktem zrobi wtedy, jeśli chcemy postępować zgodnie z
naukami buddyjskimi, powinniśmy zastanowić się, jaka jest przyczyna
tego cierpienia tak, aby można było się tego cierpienia pozbyć.
I w tym przypadku buddyzm oferuje wielość zarówno środków teoretycznych
jak i praktycznych, aby to urzeczywistnić. I logika, w praktyce
buddyjskiej, jest instrumentem dojścia do takiego stanu. Logiki
w buddyzmie czy tej dyscypliny, którą na zachodzie zwykło się określać
jako logikę buddyjską - nie uprawia się dla niej samej. Jest ona
instrumentem, którego ostatecznym celem zastosowania jest uwolnienie
się od wszelkiego cierpienia. I oczywiście, logika czy analiza natury
umysłu jest tylko jedną z technik, którą używa się w tym procesie
wyzwalania się z cierpienia. Stosowanie logiki buddyjskiej w kontekście
praktyki buddyjskiej musi iść w parze z treningiem tego, co zwykło
się określać jako medytację, również z pewnym treningiem etycznym,
z rozwojem pewnych wartości etycznych, na przykład miłującej dobroci,
współczucia itd., Czyli trzeba podkreślić, że logika w tym ujęciu
jest tylko jednym z elementów, które praktykuje się na ścieżce.
Na dużym poziomie ogólności można powiedzieć, że według buddyzmu
podstawową przyczyną cierpienia jest niewiedza dotycząca naszej
własnej natury, natury naszego umysłu. I w tym kontekście logika
buddyjska jest instrumentem, który ma nam ukazać, jaka jest ta natura
w istocie. Kim naprawdę jesteśmy?
Pytanie...
Odpowiedź: Jeśli chodzi o tę pierwszą sprawę, czyli sprawę relacji
umysł - mózg, to nasz gość nie przyznaje się do tego żeby powiedział,
że taka relacja nie istnieje. Buddyzm twierdzi, że oczywiście istnieje
relacja między mózgiem, a umysłem, ale nie są one identyczne (to
znaczy mózg i umysł). Przypomina ona relację między kierowcą samochodu,
a samym samochodem. Czyli patrząc z zewnątrz można dojść do wniosku,
że to samochód jedzie, ale w gruncie rzeczy ten element sprawcy
jest inny od samochodu. Jest nim kierowca. Tak, że buddyzm mówi
o związku między umysłem i mózgiem, ale nie stawia znaku równości
między nimi. No i również buddyzm mówi o tym, że umysł może funkcjonować
całkowicie bez mózgu czy bez jakiejkolwiek fizycznej podstawy, że
istnieją tego rodzaju istoty, które posiadają umysł, a nie posiadają
mózgu czy w ogóle jakiejkolwiek fizycznej podstawy. Ale jest to
bardzo złożone. Jest to skomplikowana kwestia.
Jeśli chodzi o tą drugą kwestię, znaczy kwestię cierpienia - jakby
ta druga kwestia jest wynikiem tej pierwszej. Oczywiście według
buddyzmu cierpienie jest natury mentalnej, ale ponieważ istnieje
związek między ciałem i umysłem (tak jak między mózgiem i umysłem)
w szerokim kontekście, i oczywiście stany ciała mają wpływ na stany
umysłu. Jeśli chodzi o samo doświadczenie cierpienia, to doświadcza
go umysł, a nie ciało. Jeśli posłużymy się takim prostym przykładem...ciało
trupa, które jest pozbawione umysłu, pozbawione jest świadomości,
chociaż może być w jakiejś zdeformowanej fizycznej formie, na przykład,
ktoś, kto umarł na raka nie doświadcza żadnego cierpienia ponieważ
nie ma tam tego czynnika świadomości, nie ma tam czynnika umysłu.
Tak, że jeśli mówiąc o tym, że cierpienie ma naturę mentalną, chodzi
o to, co jest podmiotem doświadczającym cierpienia. Według buddyzmu
tym podmiotem jest umysł.
Jeśli chodzi o tą trzecią kwestię, to może należałoby powiedzieć,
że to, co charakteryzuje buddyzm to fakt, że stara się on integrować
doświadczenia czy pewne zrozumienie, które pojawia się w procesie
analizy i w procesie praktyki -codziennym doświadczeniem. Tak, że
jest to zupełnie przeciwstawny przykład do tego, który podawaliśmy
przedtem, czyli do... fizyka kwantowego, który oddziela swoje doświadczenie
naukowe czy swoją działalność naukową od swojego codziennego funkcjonowania
w świecie. Czyli to, co by wyróżniało buddyzm, to była by właśnie
próba integracji tego wszystkiego, co się odkrywa o samym sobie
przy pomocy tych różnych technik, które zostały opisane codziennym
życiem. I jakby ta wiedza, którą się zdobywa w ten sposób ma -według
buddyzmu - siłę transformacji, że transformuje nasz codzienny zwyczajowy
ogląd świata.
Pytanie...
Odpowiedź: Być może wystąpi tutaj pewien problem terminologiczny...
buddyzm odróżnia uczucie, odczucie od cierpienia. I coś takiego,
jak na przykład fizyczny ból, który jest jak najbardziej doświadczeniem
cielesnym, nie jest klasyfikowany w buddyzmie jako cierpienie. Cierpienie
czy szczęście jest raczej reakcją. Na przykład cierpienie jest reakcją
na fizyczny ból, który się pojawia. I żeby się przekonać, że tak
jest, można wziąć przykłady osób, które doświadczają podobnych dolegliwości
fizycznych, ale reagują na nie w inny sposób. Czyli mówiąc o cierpieniu
w buddyzmie, mamy na myśli reakcję umysłu w odpowiedzi na pewne
bodźce. I również uczucie takie, jak uczucie bólu jest tym bodźcem,
a dopiero reakcja umysłu na nie określa tą reakcję bądź to jako
szczęście, bądź to jako cierpienie. I, oczywiście, istnieje między
nimi zależność, ale, jak wskazuje na to nasza obserwacja świata,
jest pewna możliwość, czyli ludzie w różny sposób reagują na te
same uczucia, na przykład na fizyczny ból. I w tym sensie, takim
może ściślej zdefiniowanym, powinno być łatwiej zrozumieć dlaczego
buddyzm mówi o cierpieniu jako o zjawisku mentalnym.
Pytanie...
Odpowiedź: Żeby wyjaśnić tę sprawę głębiej, oczywiście z
perspektywy buddyjskiej, należałoby znacznie więcej czasu poświęcić,
niż możemy tutaj. Ale ogólnie mówiąc, w buddyjskiej teorii umysłu,
umysł rozumie się jako kontinuum. I to kontinuum nie ustaje w momencie
śmierci. Są pewne analizy, które to wykazują. Można oczywiście w
to wierzyć lub nie. Czyli tak, tytułem wyjaśnienia tamtego poprzedniego
przykładu.
Natomiast, jeśli chodzi o ten wycinek rzeczywistości, kiedy umysł
jest złączony z ciałem to, z perspektywy buddyjskiej, między nimi
istnieje interakcja, czyli coś, co nie zachodzi tylko w jedną stronę,
ze strony ciała w kierunku umysłu, ale również w drugą stronę. I
można przytoczyć wiele chorób psychosomatycznych, których główne
przyczyny są natury mentalnej. Dlatego wydaje się zasadne założyć,
że ta wymiana ciało( albo mózg) i umysł zachodzi w dwie strony,
a nie tylko w jedną.
Pytanie...
|
 |