Jim Scott "Nauki Maitrei - Buddy przyszłości"

Tłumaczenie: Joanna Grela

Dobry wieczór wszystkim. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem przyjechać i mówić do was dzisiaj wieczorem. Chciałbym podziękować dyrektorowi biblioteki za to, że był tak dobry i mnie zaprosił, chciałbym też podziękować dyrektorowi projektu książek buddyjskich w Polsce, a także Tomkowi Szczygielskiemu za jego wielką dobroć, życzliwość i wytrwałość w zapraszaniu mnie raz po raz. Chciałbym też podziękować tłumaczowi.

Dzisiaj mamy jeszcze drugi wykład, w Ośrodku, więc to trochę tak, jakbyśmy mieli dwa seanse filmowe. Ponieważ niektórzy spośród was być może nie słyszeli za wiele o buddyzmie, dlatego chciałbym zacząć od bardzo ogólnego wprowadzenia w naukę buddyjską.

Takim bardzo ogólnym stwierdzeniem, jakie można by powiedzieć na temat nauki Buddy, jest to, że jest to podejście bardzo racjonalne. Temat, który jest badany, to jak rzeczy są, jak istnieją. W jaki sposób ten temat jest zgłębiany? Otóż używamy do tego naszej własnej inteligencji, siły naszego myślenia. Skoro buddyzm to badanie tego, jak rzeczy są, jak istnieją, buddyzm jest badaniem rzeczywistości. W tym sensie zajmuje się dziedziną, w jakiej obraca się nauka. Dzieli też z nauką podejście czy metodę - używa logiki. Ponieważ badamy rzeczywistość, sądzę, iż ten temat jest dla was swojski, znacie się na tym. Nie będziemy więc przyglądać się jakiejś egzotycznej azjatyckiej sekcie, jakiemuś dziwacznemu sposobowi myślenia czy zachowania - po prostu badamy rzeczywistość, zgłębiamy rzeczywistość.

Ponieważ nauki te zostały przekazane przez Buddę, sądzę, że pomocnym będzie zastanowienie się, co to takiego jest "budda". Imię "budda" znaczy "ktoś, kto jest przebudzony i rozwinięty". Tybetański odpowiednik słowa budda to sangie. Sylaba san znaczy przebudzony, a gie - rozwinięty. Co to znaczy przebudzony? Przebudzony z czego? Jest to ktoś, kto jest przebudzony ze snu niewiedzy. Przebudzony z niewiedzy dotyczącej rzeczywistości. Druga sylaba, gie, to słowo, które bardzo często pojawia się w kontekście kwiatów. Wyobraźmy sobie kwiat lotosu. Kiedy jest on zamknięty, jest to pąk i momencie, kiedy się otworzy, kiedy rozkwitnie, mówimy o nim po tybetańsku gie. Tak długo, jak długo nasz umysł jest jeszcze nieprzebudzony, jest zamknięty, jesteśmy pod wpływem niewiedzy, nie możemy zobaczyć kwiatu, nie możemy zobaczyć, co tam jest w środku. W momencie, kiedy on się otworzy, widzimy całe piękno, które tam w środku było. Jaki rodzaj piękna jest w środku? Są to rozmaite własności umysłu, które są osiągane wtedy, kiedy jest osiągany stan buddy. Dwie główne to wiedza oraz współczująca miłość.

W buddyjskich naukach, zwłaszcza w naukach przekazanych przez Maitreję, jest powiedziane, że te dwie cechy - współczująca miłość i zrozumienie, wiedza - są podstawowymi cechami umysłu. Są one w sposób naturalny obecne w każdym strumieniu umysłu w postaci ziarna, nasionka. Kiedy nasze miłujące współczucie jest rozwinięte w pełni i również w pełni jest rozwinięte nasze zrozumienie, nasza wiedza, w tym momencie jesteśmy buddą. W naukach wielkiego pojazdu, czyli w naukach mahajany, jest powiedziane, że każdy umysł może rozwinąć te cechy w sposób całkowity. Dlaczego tak jest? Otóż jest tak dlatego, że każdy umysł zawiera podstawowe ziarno wiedzy i miłującego współczucia. Z tymi ziarnami jest tak jak z każdym innym nasieniem. Ziarna miłości i wiedzy, jeśli tylko natrafią na odpowiednie warunki, rozkwitną, tak jak kwiat wyrośnie z ziarna. Ale oczywiście samo ziarno nie wystarczy, samo ziarno nie da nam kwiatu. Możemy mieć w domu w pudełku nasiona kwiatów przez setki lat i nic z nich nie wyrośnie, nie będzie kwiatów. Jeśli jednak połączymy tę przyczynę, czyli ziarno, z rozmaitymi warunkami, które są potrzebne, wówczas pojawi się kwiat. Jeżeli takie ziarno umieścimy w żyznej glebie, zapewnimy wodę, światło słoneczne, może jeszcze jakieś nawozy, wówczas w naturalny sposób wyrośnie nam z ziarna kwiat. To samo z ziarnami miłości i wiedzy, które są w naszym umyśle. Gdy zapewnimy im odpowiednie warunki, wówczas one w naturalny sposób w pełni rozkwitną, rozwiną się.

Tak można by powiedzieć pokrótce o stanie buddy, ale trzeba jeszcze dodać bardzo ważną rzecz: stan buddy to stan najpełniejszego możliwego rozwoju, który służy nam samym oraz innym. To jedyne dwa pożytki, jakie istnieją. Możecie próbować wymyślić jakiś trzeci, jednak sądzę, że istnieją tylko te dwa - pożytek dla mnie i pożytek dla innych. Osiągnięcie stanu buddy to pełne urzeczywistnienie tych dwóch pożytków. Właśnie z tego powodu jest to tak bardzo ważne dla każdego z nas.

Powiedzieliśmy już sobie ogólnie o stanie buddy. Przyjrzyjmy się teraz samemu Buddzie, od którego te nauki pochodzą. Jego nazwisko, jego ród nazywał się Siakja. Dlatego jest zwany Buddą Siakjamunim. Nazwisko rodowe brzmiało Siakja, natomiast ta druga część, muni, oznacza kogoś potężnego, kogoś zdolnego. A więc był to ktoś potężny, uzdolniony, z rodu Siakja. Nauki, które przekazał, to nie jest jakaś nowa religia. On urodził się 500 lat przed Chrystusem i nie był nawet pierwszym buddą, był czwarty. I nie był też ostatnim buddą. W naszej erze będzie w sumie tysiąc buddów.

Z każdym buddą jest związany pewien okres, podczas którego jego nauki będą trwały. Nauki Buddy Siakjamuniego mają panować przez pięć tysięcy lat. Nie musimy więc obawiać się, że już jest za późno, bo Budda żył 2,5 tysiąca lat temu. Jesteśmy dopiero w połowie tego okresu. Potem, kiedy skończy się jego czas, nadejdzie piąty budda, Budda Maitreja. Jego czas to 80 tysięcy lat.

Imię Maitreja, imię piątego buddy, oznacza miłującą dobroć. Dlaczego takie imię? Otóż on w sposób bardzo szczególny rozwinął właśnie te właściwości - miłość i dobroć, życzliwość. Już teraz, kiedy jest bodhisattwą, nosi to imię, nazywa się Maitreja. Jest to coś bardzo rzadko spotykanego. Zwykle każde indywiduum nosi inne imię, inaczej się nazywa na poszczególnych etapach swojego rozwoju. Tymczasem w przypadku Buddy Maitrei jego właściwość miłującej dobroci jest czymś tak wybitnym, czymś tak wyjątkowym, że przez cały czas otrzymuje właśnie takie imię, tak się nazywa. Nie jest tak, że on czeka, aż jego czas nadejdzie, a więc powinien jeszcze czekać 2,5 tysiąca lat licząc od teraz. On już zaczął uczyć. Mamy pięć tekstów, które w sposób bezpośredni pochodzą od Maitrei. Każdy z tych tekstów uczy o naturze umysłu i o tym, jak to się ma do doświadczenia, do natury doświadczenia.

Być może to wystarczy, żeby dać ogólny pogląd na temat kontekstu nauk, które będziemy omawiać. Może będzie bardziej na miejscu zająć się teraz treścią samych nauk. Jest to bardzo trudna rzecz, ponieważ ich zakres jest bardzo szeroki.

Z Buddą nie jest tak, że powiedział tylko jedną rzecz, że podał nauki tylko na jednym poziomie. Podał je na trzech różnych, odrębnych poziomach. Sprawia to trudność w zrozumieniu tego, co powiedział. Dlatego, że to, co powiedział na jednym poziomie, musi być rozumiane także w relacji do drugiego i trzeciego poziomu, po to, żeby móc w pełni zrozumieć daną naukę. A więc żeby być w porządku wobec nauk Buddy, musimy wysłuchać wielu nauk, żeby być w stanie je prawidłowo rozumieć. Wszyscy jesteście osobami wykształconymi, sądzę zatem, że nie będziecie mieć problemów ze zrozumieniem tych nauk.

Te trzy różne poziomy nauk są zwane trzema obrotami kołem dharmy. Podczas tak zwanego pierwszego obrotu kołem dharmy Budda nauczał przede wszystkim tego, co jest zwane czterema szlachetnymi prawdami. Te cztery prawdy to kolejno: prawda o cierpieniu, prawda o przyczynie cierpienia, prawda o ustaniu cierpienia oraz prawda o ścieżce, która prowadzi do ustania cierpienia.

Faktem jest, że wszystkie czujące istoty, niezależnie od tego, w jakiej żyją formie, wszystkie mają jedną wspólną cechę - wszystkie chcą być szczęśliwe, nie chcą cierpieć. Jest to prawdą w odniesieniu do ludzi, jest to prawdą w stosunku do zwierząt i do wszystkich czujących istot. Jeżeli zapalimy zapałkę i zbliżymy się z nią do palca dziecka, ono automatycznie się usunie. Nie chce bowiem cierpienia bycia przypalanym, chce być od tego wolne, chce być szczęśliwe. Dokładnie tak samo zachowa się zwierzę, na przykład pies. Gdy zbliżymy zapaloną zapałkę do jego łapy, automatycznie odsunie się. Człowiek ma umysł i pies ma umysł. Ludzki umysł funkcjonuje w ten sposób, że jest obecna świadomość, dzięki której widzimy płomień, widzimy, co się dzieje. Tak samo jest z psem. Pies również ma tego typu świadomość, wykonuje taką operację mentalną, że postrzega płomień. Człowiek ma różnego rodzaju odczucia - wrażenia przyjemne i nieprzyjemne. Kiedy przypalamy go zapałką, daje mu to nieprzyjemne odczucia. Nieprzyjemne odczucie jest przykładem cierpienia. To samo jest prawdą w przypadku psa. Pies również odczuje coś nieprzyjemnego, kiedy będziemy go chcieli przypalić. A więc pies również ma świadomość i ma odczucia. Ludzki umysł dokonuje pewnego sądu czy wartościowania - nie chce tego, co jest nieprzyjemne. Tak samo jest ze zwierzętami. Jeśli już wcześniej zetknęły się z tego rodzaju sytuacją, rozpoznają ją, dokonają osądu sytuacji i będą chciały się z tej sytuacji wycofać, żeby nie mieć nieprzyjemnych doznań. To właśnie jest rozumiane pod określeniem "umysł". Jest to zbiór mentalnych i fizycznych procesów.

Prawda o cierpieniu mówi o tym, że niezależnie od tego, co robimy, wciąż doświadczamy cierpienia. Są trzy główne rodzaje cierpienia: cierpienie złożoności, cierpienie zmiany oraz cierpienie cierpienia. Cierpienie złożoności wiąże się z rozmaitymi trudnościami, na jakie napotykamy, żyjąc w świecie, który jest złożony z przyczyn i warunków, okoliczności. Ponieważ sami pochodzimy z takiego złożenia różnych przyczyn i okoliczności, nasze życie również wymaga różnych przyczyn i okoliczności. Dlatego jest to bardzo skomplikowane. Nie możemy tak po prostu postanowić - od teraz będę szczęśliwy i tyle. Żebyśmy byli szczęśliwi, musimy mieć dom, w którym będziemy mieszkać, musimy mieć co jeść, musimy mieć ubrania, musimy mieć przyjaciół i wiele, wiele rzeczy. I jest bardzo dużo rzeczy, które mogą jakoś nam nie wyjść czy iść nie w tę stronę, w którą chcemy, a niewiele rzeczy idzie po naszej myśli. Na przykład w przypadku ubrań, nie wystarczy po prostu mieć jakieś ubranie. Chcemy, żeby to było ubranie, które jakoś zgadza się z czasami, w których żyjemy, żeby miało określony styl, żeby to był jakiś kolor, który lubimy, musi mieć odpowiedni rozmiar itd. I cała ta sytuacja jest właśnie określana mianem cierpienia, które wynika ze złożoności, z tego, że potrzeba wielu przyczyn i warunków, okoliczności.

Drugie cierpienie to cierpienie zmiany i polega ono na szczęściu, którego doświadczamy. Nawet szczęście, którego doświadczamy, jest cierpieniem. Dlatego, że się zmienia. Im bardziej jesteśmy szczęśliwi, tym bardziej będziemy cierpieć, kiedy to się zmieni. Bardzo dobrym przykładem jest młodość. Kiedy jesteśmy młodzi, mamy dobrą cerę, włosy mają połysk, kolor, mamy wszystkie zęby, dobry wzrok itd. I powoli, powoli to wszystko się zmienia. Nie możemy nic zrobić, żeby to powstrzymać. Właśnie to wszystko jest zwane cierpieniem zmiany. Kończy się to największym, najbardziej ewidentnym przykładem cierpienia zmiany, którym jest śmierć.

Mamy jeszcze trzeci rodzaj cierpienia - cierpienie, którym jest cierpienie. Obejmuje to wszystkie te nasze doświadczenia, które są nieprzyjemne. W przypadku człowieka cztery główne kategorie cierpień to cierpienia narodzin, starzenia się, chorób i śmierci. Wszystko to są to rzeczy, które Budda miał na myśli podczas tak zwanego pierwszego obrotu kołem dharmy, kiedy mówił o prawdzie cierpienia.

Druga prawda mówi o przyczynie cierpienia, o tym, skąd się ono bierze. W pierwszym obrocie kołem dharmy było powiedziane, że przyczyną cierpienia są karmiczne działania oraz przeszkadzające, zaburzone stany umysłu. Karma to jest to, co produkuje, co wytwarza pięć skandh składających się na nasz strumień umysłu. Tych pięć skandh to: 1) ciało, 2) zbiór odczuć, to że reagujemy w jakiś określony uczuciowo sposób, 3) mamy jakiś określony zasób wartościowań czy osądów, jakie wydajemy, 4) pewne wzorce myślowe, za którymi podążamy oraz mamy 5) świadomość. Jeżeli zastanawiamy się, czym jesteśmy, to właśnie składamy się z tych pięciu elementów.

Tych pięć skandh ma przyczynę. Tak jak kwiat ma przyczynę. Przyczyną pięciu skandh są nasze wcześniejsze (z poprzednich wcieleń) karmiczne działania. Jeżeli negujemy istnienie poprzednich wcieleń, to równa się to stwierdzeniu, że to, kim jesteśmy, nie ma przyczyny. Byłby to bardzo nihilistyczny pogląd. Jeśli nie ma przyczyny dla tego, kim jesteśmy w tej chwili, to nie ma też sposobu, by zdecydować, kim będziemy w przyszłości. Jeżeli nie możemy określić tego, kim będziemy w przyszłości, to nie ma sensu uczyć się, studiować, rozwijać. Tymczasem fakt, że podejmujemy trud czytania książek, uczenia się, rozwijania, robienia różnych rzeczy, świadczy o tym, że jest karma, że są efekty naszych działań.

Niektórzy sądzą, że karma to jakiś rodzaj przeznaczenia, który gdzieś tam z zewnątrz, z góry decyduje o tym, kim jesteśmy. Sądzą, że karma to coś poza naszą kontrolą, coś, gdzie nie mamy nic do powiedzenia. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Karma oznacza nasze własne działania. A skoro chodzi o nasze działania, to znaczy, że my możemy decydować o swojej przyszłości. I dlatego w tym sensie uważam, że nauki na temat karmy są bardzo współczesne, nowoczesne. Tak właśnie funkcjonujemy, w to wierzymy w naszych czasach. Sądzimy, że jeżeli pójdziemy do szkoły, będziemy się dobrze uczyć itd., to w ten sposób inwestujemy w naszą przyszłość, w nasz rozwój. I bardzo dobrze, bo znaczy to, że należymy do społeczeństwa, które nie jest nihilistyczne, które widzi jakiś sens, znaczenie w podejmowaniu działań. W tym sensie takie społeczeństwo jest w gruncie rzeczy na wskroś buddyjskie.

Trzecia prawda to prawda o ustaniu cierpienia. Kiedy słyszymy pierwszą prawdę, prawdę o cierpieniu, może to brzmieć pesymistycznie. Musimy jednak pamiętać, że jest też trzecia prawda, prawda o tym, że jest możliwy kres cierpienia. Jak może do tego dojść, że ono się zakończy? O tym właśnie mówi czwarta prawda, prawda o ścieżce, która prowadzi do ustania cierpienia. Na poziomie pierwszego obrotu kołem dharmy ścieżka do ustania cierpienia polega przede wszystkim na tym, żeby znać i stosować antidota na poszczególne przeszkadzające stany umysłu. Dlatego, że to właśnie te przeszkadzające stany umysłu czy przeszkadzające emocje sprawiają, iż działamy w destruktywny sposób. Na przykład kiedy jesteśmy pod wpływem gniewu, kiedy jesteśmy rozgniewani, sprawia to, że mówimy jakieś niedobre, nieprzyjemne rzeczy, zachowujemy się w agresywny sposób, możemy kogoś pobić, trzasnąć drzwiami itd. I dlatego właśnie te przeszkadzające emocje oraz karmiczne działania idą jak gdyby ręka w rękę. Jeżeli jesteśmy w stanie uciszyć jedne, automatycznie znikają drugie i kiedy uciszymy nasze przeszkadzające emocje, nie wykonujemy już karmicznych działań.

Owocem tej konkretnej ścieżki, zwanej ścieżką therawady, jest wyzwolenie z naszego własnego cierpienia. Ta ścieżka jest zwana szlachetną ścieżką, ponieważ jako w pełni rozwinięty praktykujący na tej ścieżce osiągamy poziom, na którym nie jesteśmy w stanie szkodzić innym istotom. Po prostu nie możemy szkodzić. Ale równocześnie możemy powiedzieć, że ta ścieżka jest ograniczona. Dlatego, że podążając tą ścieżką, to, co możemy osiągnąć, to tylko własne wyzwolenie od cierpienia. Wszystkie pozostałe istoty nadal cierpią.

To dlatego Budda przekazał nauki tak zwanego drugiego obrotu kołem dharmy. To, czego podczas niego nauczał, to były przede wszystkim nauki o pustce. Są one wyłożone głównie w sutrach Pradżniaparamity.
Czym jest pustka? Pustka to natura wszystkich zjawisk i natura umysłu, który doświadcza tych zjawisk. Normalnie, kiedy ludzie słyszą o pustce po raz pierwszy, kiedy słyszą, że pustka jest naturą wszystkich zjawisk, to ich przeraża. Tymczasem są to bardzo subtelne nauki, trudne do zrozumienia. Żeby je zrozumieć, trzeba polegać na własnej inteligencji i na całym wcześniejszym treningu i edukacji, na treningu w logice. Spróbuję w paru słowach pokrótce wyjaśnić, co to takiego pustka.

Wyobraźmy sobie kulkę. Jeżeli jest to kulka, to jest to okrągłe, ze wszystkich stron takie samo i po angielsku można powiedzieć, że to jest puste góry i dołu, czyli że nie ma góry i dołu. Co to znaczy, że jest puste góry i dołu? Mówimy, że to jest góra, a tutaj jest dół. Kiedy jednak obrócimy kulkę, to co było na dole jest teraz u góry, a to co było u góry, jest na dole. Kula jest okrągła, jest dokładnie taka sama ze wszystkich stron, wszędzie jest góra i dół. A więc innymi słowy - nie ma prawdziwie istniejących góry i dołu w tym przypadku. I to właśnie jest rozumiane przez określenie "puste prawdziwego istnienia", "brak prawdziwego istnienia".

Wyobraźmy sobie planetę. To inny rodzaj kuli. Znowu - tutaj nie ma góry ani dołu. Jest puste góry i dołu. Nam się wydaje, że jesteśmy na szczycie, na górze planety, a inni są na dole. Wydaje nam się, że my jesteśmy na górze, na wierzchu planety, ponieważ nasze nogi dotykają ziemi, a głowa jest w górze. Gdybyśmy byli rzeczywiście na prawdziwie istniejącym wierzchołku naszej planety, wówczas ci, którzy mieszkają w Australii, musieliby chodzić z nogami po ziemi, ale głowy by im sterczały w dół. Bo byliby na dole planety. Gdyby tak było, cała krew odpływałaby im do głów, ciągle bolałyby ich głowy i w ogóle mieliby dużo problemów. Przecież tak nie jest. Mieszkańcy Australii uważają siebie za osoby, które zamieszkują wierzchołek planety, ich nogi dotykają ziemi, a ich głowy wznoszą się ku niebu. I tak jest w przypadku każdego kawałka naszej planety.

Na tym przykładzie widzimy, że nie ma czegoś takiego jak prawdziwie istniejąca góra i dół. To zależy tylko od punktu widzenia, od tego, z jakiej perspektywy na to patrzymy. Jedyna góra i dół, jakie istnieją, to pojęcia, jakie mamy w umyśle. Nie ma tego naprawdę w świecie, to istnieje wyłącznie jako pojęcia.

O tym właśnie mówi drugi obrót kołem dharmy. Mówi o tym, że wszystkie zjawiska są puste, to znaczy nie mają żadnej zawartości, nie mają żadnej esencji. Jednym z logicznych argumentów, który to potwierdza, jest fakt, iż nie ma zjawiska, którego natura byłaby jednością bądź wielością. Żadne zjawisko nie jest złożone czy to z jedności, czy ze złożoności.

Najpierw spróbujmy znaleźć jedność. Na przykład mamy taką ideę, że nasze ciało to jest jakaś całość, jedność, a jego poszczególne części są złożone z jakichś takich indywidualnych jednostek. Jeżeli staramy się znaleźć tę jedność, podstawową cegiełkę ciała, nie znajdujemy jej. Jedno ciało możemy podzielić na trzy części - górę, środek i dół. I jeśli weźmiemy jedną z tych rzeczy, na przykład głowę, i powiemy, że to jest jedna rzecz, jakaś jedność, to po analizie zobaczymy, że ta jedność czy jednolitość głowy znika w wielości rozmaitych części. Nie mamy głowy bez góry, dołu, boków, nosa, uszu itd. Nie ma czegoś jednego, jest wiele.

Jeżeli przyjrzymy się jakiejś jednej rzeczy, która jest w tej głowie, na przykład nosowi, to znowu nie jest to jakaś jedna rzecz, bo mamy prawą stronę, lewą stronę. I tak możemy przyglądać się coraz mniejszym, coraz mniejszym rzeczom, na przykład przyjrzeć się temu, z czego zbudowany jest nasz nos. Biochemicy powiedzą, że jest to po prostu zbiór procesów chemicznych. Te chemiczne procesy zasadzają się na molekułach, molekuły składają się z atomów, atomy dalej można dzielić na cząstki subatomowe i wszystkie takie mniejsze cząstki można dalej i dalej dzielić. Niezależnie od tego, jak bardzo dzielimy to wszystko, jak bardzo drobiazgowo, szczegółowo to wszystko dzielimy, nie jesteśmy w stanie znaleźć żadnej jednej, podstawowej, stałej cząstki, która by to wszystko budowała. Skoro nie ma tej jednej cząstki, jednej cegiełki, która budowałaby wielość, to nie ma też wielości, bo z czego ona byłaby zbudowana? Jest to inny przykład na to, co znaczy stwierdzenie, że wszystkie zjawiska są puste, że nie mają żadnej własnej natury, żadnej komponenty czy składnika, który byłby ich istotą.

Jest wiele różnych innych logicznych argumentów, które wykazują zasadność tezy o pustce zjawisk, ale ponieważ mówimy tu do osób, które są wykształcone, sądzę, że nie trzeba tak drobiazgowo w to wszystko wchodzić. Załóżmy więc, że macie wszyscy dobre zrozumienie pustki zjawisk i pustki umysłu, który ich doświadcza.

Przyjrzyjmy się raczej konsekwencjom, które z tego płyną. Podstawowa rzecz to fakt, że jesteśmy wolni, a przede wszystkim jesteśmy wolni, jeżeli chodzi o prawo karmy. Dlaczego tak jest? Otóż jest tak dlatego, że nie ma żadnej solidnej esencji, istoty w żadnym z trzech aspektów karmicznego działania. Przykładem niech będzie jakiś pozytywny karmiczny czyn, na przykład szczodrość. Kiedy przyjrzymy się przykładowi pozytywnej karmy -szczodrości - w sposób bardziej wnikliwy, zobaczymy, że nie ma niczego solidnego, nie ma żadnej istoty w przedmiocie, który jest dawany w akcie szczodrości, nie ma niczego solidnego w osobie, która daje ani w samym akcie dawania. Samo działanie nie składa się z niczego innego poza osobą, która otrzymuje coś, która coś daje i poza tym przedmiotem, który jest dawany. Możemy więc powiedzieć, że na ostatecznym poziomie nie ma karmy. Inaczej można powiedzieć, że działanie karmiczne nie istnieje prawdziwie. A jednak istnieje w sposób względny.

Robimy w tym momencie niezwykle ważne rozróżnienie. Odróżniamy rzeczywistość ostateczną od względnej. Rzeczywistość ostateczna to natura rzeczywistości względnej. To nie są dwie odrębne rzeczy. Każdy przedmiot, który pojawia się w naszej świadomości, jest na ostatecznym poziomie pusty, czyli wolny od prawdziwego istnienia. A jednak pojawia się. Każdy może zobaczyć to zjawisko, pojawienie się tego zegarka, a przecież jest on pusty, nie ma w nim żadnej esencji, istoty. Dlatego właśnie nauki te nie są nihilistyczne. Pojawia się coś, co nie istnieje i równocześnie jest to puste czy brak w tym prawdziwego istnienia.

To dokładnie tak jak z rzeczami, które pojawiają się we śnie. Może nam się śnić, że dajemy komuś nasz zegarek, ale we śnie nie ma żadnego zegarka. To jest tylko pojawienie się, obraz. Nie ma też osoby, której dajemy nasz zegarek, nie ma tam ani jednego atomu fizycznej obecności, jest to tylko nasz obraz, sen. Nie ma też żadnego naszego ciała, to tylko obraz, to tylko sen. Tak samo jest na jawie. Nie ma prawdziwego, solidnego zegarka ani ciała, mnie, osoby dającej ani osoby, która dostaje ten zegarek.

Sposób, w jaki jest to opisywane w naukach madhiamaki, czyli środkowej drogi, jest następujący. Każde zjawisko to tylko pojawienie się, powstające za sprawą współzależnych czy powiązanych z sobą przyczyn i warunków. Mówiąc na poziomie względnym, ważne jest, żeby odróżniać, żeby widzieć, iż pewne czyny, negatywne czyny, powadzą do negatywnej karmy, czyli do cierpienia, natomiast inne czyny, pozytywne czyny, prowadzą do pozytywnej karmy i szczęścia. Jednocześnie jednak nie ma czegoś takiego jak prawo karmy, ponieważ te wszystkie działania są tylko pojawieniami wywołanymi złożeniem rozmaitych przyczyn i warunków, które się na nie składają. Innymi słowy, cierpienie i szczęście są równe. Są jednakowo iluzoryczne. A więc nie musimy doświadczać cierpienia z powodu nieprzyjemnych doświadczeń, ale też nie musimy być przywiązani do szczęścia. To są nasze dwie główne przeszkadzające emocje - przywiązanie i odpychanie, awersja.

Kiedy jesteśmy naprawdę wolni, kiedy widzimy naturę naszego doświadczenia, wówczas jesteśmy wolni od całego tego świata przyciągania i odpychania i związanych z tym cierpień. Owocem tego rodzaju ścieżki jest osiągnięcie stanu buddy. Bo jeśli w pełni to urzeczywistnimy, wówczas urzeczywistniamy naturę, rzeczywistość w pełni, urzeczywistniamy tak ostateczny wymiar rzeczywistości, jak i względny. Kiedy widzimy, że cierpienie jest w gruncie rzeczy puste, nie istnieje naprawdę, my już go nie doświadczamy, ale inne istoty nie widzą, że nie ma powodu, by cierpiały i wówczas automatycznie pojawia się w nas współczucie. Powodowani miłością i współczuciem do wszystkich czujących istot chcemy im pomóc, chcemy je wyzwolić.

Nasza aktywność może wtedy przyjąć rozmaite formy. Na przykład możemy dostarczać innym sposobów uczenia się, edukowania. Właśnie dlatego skutek, jaki osiągamy na ścieżce mahajany, jest uważany za większy, szerszy, niż ten pochodzący ze ścieżki hinajany. Na ścieżce mahajany służymy także innym, przynosimy pożytek innym. Praktykując nauki hinajany, możemy wyzwolić się od własnego cierpienia. Tymczasem praktykując nauki mahajany, możemy wyzwolić się i od własnego cierpienia, i możemy wyzwalać z cierpienia innych.

Został nam do omówienia jeszcze jeden obrót kołem dharmy. Podczas trzeciego obrotu Budda nauczał o naturze buddy. Nauczał o naturze buddy w wielu różnych sutrach, na przykład w sutrze, o którą prosił król Daraniszwar. To, o co chodzi w tych naukach, to fakt, że natura wszystkich istot, każdej czującej istoty, jest dokładnie ta sama jak natura buddy. A zatem to nie jest tak, że budda jest jakimś bóstwem, jego natura jest jakąś wielką doskonałością, a natura ludzka jest drugim sortem. Jest tak, że natura człowieka, natura ludzi, natura zwierząt, natura wszystkich czujących istot jest dokładnie taka jak natura buddy. I właśnie dlatego każda czująca istota może osiągnąć stan buddy.

Jest to bardzo pozytywne podejście. Podejście to wyjaśnia naturę buddy nie tylko jako pustą, ale dodatkowo jeszcze jako świetlistą. Znaczy to, że naturą umysłu jest przejrzyste światło, jasne światło. Kiedy podchodzimy do natury umysłu w ten sposób, unikamy rozmaitych problemów, które pojawiają się, kiedy mówimy o umyśle jako wyłącznie tylko pustym. Bo gdyby naturą umysłu była wyłącznie pustka, skąd mielibyśmy skłonność do doświadczania czegokolwiek, skąd w ogóle pojawiałoby się coś w naszym umyśle? Tak więc na tym trzecim poziomie, podczas trzeciego obrotu kołem dharmy, było powiedziane, że samą naturą umysłu jest również to, że rzeczy mogą się pojawiać. Umysł jest zdolny do tego, że rzeczy się pojawiają, są doświadczane i możemy być ich świadomi.

Aby zrozumieć aspekt świetlistości natury umysłu, posłużmy się znów przykładem snu. Kiedy śnimy, jest ciemno. Zwykle śpimy w nocy, słońce już zaszło i jest ciemno. Kiedy śpimy, gasimy światło i jeszcze na dokładkę zamykamy oczy. Śpimy. Jak więc jest możliwe, że widzimy te wszystkie rzeczy, które nam się śnią? Wyobraźmy sobie, że śni nam się, iż jedziemy na koniu po zielonej łące. Jak to jest, że widzimy siebie, swoje ciało, konia i łąkę, skoro nie ma światła? Jest to możliwe dlatego, że umysł sam w sobie jest świetlisty i sprawia, że możliwe jest widzenie rzeczy, doświadczanie rzeczy we śnie. Pusty aspekt umysłu to fakt, iż rzeczy, których doznajemy, nie mają żadnej solidnej treści, nie mają w sobie nic solidnego. Dotyczy to tak rzeczy przerażających, jak i dobrych rzeczy. Możemy doświadczać i jednych, i drugich. Gdyby rzeczy istniały naprawdę, nie mogłyby się zmieniać jedne w drugie, gdyż byłyby tylko tym jednym. Jeśli śni nam się jakiś koszmar, to gdyby ten koszmar był czymś solidnym, prawdziwym, nie mógłby się nigdy skończyć. Po prostu sama natura rzeczy byłaby taka, że śniłby nam się ciągle koszmar. Ponieważ ten koszmar nie ma prawdziwego istnienia, znika, kiedy na przykład zadzwoni budzik. Dokładnie tak samo wszystkie nasze cierpienia są puste, nie ma w nich prawdziwego istnienia i znikają w momencie, kiedy jesteśmy oświeceni.

Owocem ścieżki trzeciego obrotu kołem dharmy jest również osiągnięcie stanu buddy, czyli przebudzenie ze snu niewiedzy. Co się dzieje, kiedy budzimy się ze snu niewiedzy? Pojawiają się naturalne właściwości umysłu, czyli miłość i wiedza. To jest koniec pierwszego "filmu", który dzisiaj mamy. Mam nadzieje, że to był film z happy endem.

Pytanie: ...... (dotyczyło Ole Nydahla)

Odpowiedź: Tak, znam go od wielu lat. Ja to jedno ciało, Ole to drugie ciało, jak więc możemy razem praktykować? To był żart. Czasami jesteśmy razem, czasami nie. Ale natura umysłu jest poza byciem razem i rozstaniem.

Pytanie: ......

Odpowiedź: Tymi tekstami zajmujemy się już od ładnych paru lat w Ośrodku na ul. Śląskiej, o którym wspominał Tomek Szczygielski. Do tej pory omówiliśmy tekst o odróżnianiu zjawisk i ich natury czy czystej istoty i wymagało sporo czasu, żeby ten tekst przerobić. Kolejny tekst spośród tych pięciu jest zatytułowany Odróżnianie środka od skrajności. Też go studiowaliśmy w Ośrodku przez parę lat. Są tłumaczenia tych tekstów i wyjaśnień, opublikował je Tomasz Szczygielski, można je przeczytać.

Pytanie: .....

Odpowiedź: Oryginał powstał w sanskrycie, był później przetłumaczony na język tybetański przez znakomitych tybetańskich tłumaczy i z języka tybetańskiego był tłumaczony na język angielski i na różne inne języki, w tym także polski.

Pytanie: ....

Odpowiedź: Uczeń, który otrzymał te teksty, nazywał się Asanga. Asanga przez wiele, wiele lat medytował samotnie w jaskini z silnym postanowieniem, żeby spotkać Maitreję twarzą w twarz. Po paru latach wyszedł z odosobnienia, bo nic się nie działo i spotkał człowieka, który polerował, gładził kamień. Zapytał go, co robi i po co. Człowiek wyjaśnił, że usiłuje zetrzeć ten kamień na proch. Wówczas Asanga stwierdził, że zajmie mu bardzo dużo czasu, żeby zetrzeć cały kamień. Ale dzięki temu spotkaniu zrozumiał, że właściwie on też popełnia ten sam błąd, uważa Maitreję za kogoś rzeczywistego, a tymczasem powinien zabrać się do tego zupełnie inaczej. Powinien zacząć od tego, że urzeczywistni naturę swego umysłu. Wrócił więc do jaskini i medytował przez wiele, wiele lat.
Pewnego razu ujrzał psa. Pies był pokryty robakami. Robaki tak bardzo gryzły psa, że miał wrzody i pełno ran na całym ciele. Kiedy Asanga zobaczył tego psa, bardzo mu go było żal i chciał mu jakoś ulżyć, pomóc. Pomyślał jednak, że jeśli usunie z psa robaki, wówczas zabije robaki. A robaki to też czujące istoty i im też nie chciał szkodzić. Uznał, że jedyny sposób, w jaki może zdejmować te robaki z psa, to wysysanie ich ustami. Kiedy pochylił się nad psem, żeby to zrobić, wówczas nagle w jednym momencie pies zniknął i Asanga zobaczył Maitreję. Wówczas Maitreja przekazał mu te nauki, które w tej chwili mają postać pięciu tekstów.

Jeden z tych tekstów nazywa się Giulama albo Mahajana uttara tantra siastra. W przekładzie na zachodnie języki to jest Najwyższe kontinuum. Właśnie ten tekst będę wyjaśniał w Ośrodku przez najbliższe dni. To opis natury umysłu. Jest to opis, który opiera się na siedmiu punktach. Tekst wyjaśnia, czym jest budda, czym jest dharma, czym jest zgromadzenie, czyli sangha - to są pierwsze trzy punkty. Czwarty punkt mówi o tak zwanym podstawowym elemencie, czyli o samej naturze umysłu. Punkt piąty mówi o oświeceniu, czyli o urzeczywistnieniu natury umysłu. Punkt szósty opisuje pozytywne właściwości czy moce, które pojawiają się wraz z urzeczywistnieniem natury umysłu. Punkt siódmy mówi o oświeconej aktywności przejawianej przez istotę, która rozwinęła te wszystkie właściwości.

Sądzę, że dałem wam pewien przedsmak tego, jakiego rodzaju nauki przekazał Maitreja. Podstawową rzeczą związaną z tekstem, który będziemy teraz omawiać, jest fakt, że natura umysłu to jasne światło. Nie jest tak, że nie chcę wyjaśniać już niczego więcej, ale tutaj już nie ma czasu i więcej nie da się powiedzieć. Kto chce, może pójść do drugiego "kina" na kolejny "film".

Pytanie: Chciałem naszemu gościowi podziękować za ten wykład. Jest tak, że podstawową przyczyną naszego cierpienia jest niewiedza, pierwszy punkt z dwunastu współzależnego powstawania. Pierwszym elementem praktyki buddyjskiej jest tak zwana ośmioraka ścieżka, a jej pierwszym elementem jest właściwy pogląd, właściwa wiedza, właściwe rozumienie. To rozumienie możemy osiągnąć dzięki wykładom. Buddy nie możemy spotkać bezpośrednio. Jednak dzięki temu, że te nauki zostały przekazane, zostały one dalej rozwinięte przez wielkich uczonych, mamy książki. Z tego punktu widzenia gromadzenie książek i studiowanie ich, przechowywanie ich, jest czymś, co jest nie do przecenienia. Pozwalają nam one intelektualnie zrozumieć to, o czym dzisiaj była mowa, o czym nauczał Budda. Mam nadzieję, że to, co się dzieje tutaj, w Książnicy, dzięki między innymi pracy naszego gościa - Jima Scotta, dzięki pracy Joasi, dzięki wielkiej uprzejmości i otwartości serca pana dyrektora Krzywickiego, będzie czymś, co pomoże nam wszystkim i w przyszłości innym ludziom, w zapoznaniu się z naukami Buddy. Być może dla części osób będzie to pewna szkoła w życiu, dla części osób będzie to coś, co będą przemyśliwać, a być może niektórzy wybiorą sobie to jako ich ścieżkę duchową, ścieżkę na całe życie. Mam nadzieję, że tego wieczór nie uznają Państwo za zmarnowany. Jeżeli kogoś zainteresowały te nauki, zapraszam na następny wykład.